poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rozdział 24

Eleanor zadzwoniła po taksówkę, podczas gdy Niall zaprowadził mnie na zewnątrz, ściskając mnie za ramię mocniej niż myślał. Był ode mnie jeszcze bardziej zaniepokojony i zły i mimo że chciałam mu powiedzieć, że nic mnie nie boli i wszystko będzie dobrze, nie zrobiłam tego, ponieważ wiedziałam, że się wścieknie.
Taksówkarz podjechał po nas pięć minut później, a ja wsiadłam razem z Niallem na tył.
- Proszę do szpitala Royal Infirmany - powiedział kierowcy. Widziałam, że był zdenerwowany i niespokojny, dlatego położyłam rękę na jego dłoni, aby go choć trochę uspokoić.
- Niall.
 - Co? - zapytał spokojniejszym niż się spodziewałam głosem.
- Spokojnie. Proszę.
- Nie mogę się tak po prostu kurwa uspokoić. Krwawisz.
Spojrzałam w dół na swoje uda, które teraz były czyste, dzięki temu, że Harry wytarł je wcześniej, gdy czekaliśmy na taksówkę.
- Wiem, ale i tak proszę. Twoje zdenerwowanie to ostatnia rzecz, którą chcę się teraz martwić, okej? Będzie dobrze.
Jego napięte zachowanie złagodniało trochę, a on ścisnął moją dłoń.
- Przepraszam. Po prostu się martwię. Jesteś pewna, że nic cię nie boli?
- Nie uderzyłam się w głowę ani nic, jeśli o to ci chodzi.
Niall pokręcił głową.
- Te pieprzone sukinsyny. Pobiję ich tak, że się nie pozbierają.
Przewróciłam oczami, ale nie powiedziałam nic, ponieważ wiedziałam, że Niall, jak na ironię, zazwyczaj groził ludziom, aby samemu się uspokoić.
Dziesięć minut później dotarliśmy do szpitala, a Niall podał kierowcy dwudziestofuntowy banknot. Nie czekał na resztę, tylko wysiadł od razu z auta i pomógł mi to zrobić.
Pielęgniarka stojąca za ladą w recepcji już na nas patrzyła, kiedy wychodziliśmy do środka, dlatego Niall podszedł prosto do niej.
- Potrzebujemy pomocy ginekologa. Ona jest w ciąży, ale została zepchnięta ze schodów i krew leciała jej po nodze.
Kobieta skinęła głową i powiedziała nam, żebyśmy poszli na koniec korytarza i zapukali do drzwi dr. Lutz.
Niall zrobił to, co poleciła, a ja ledwie dałam radę nadążyć za jego szybkim tempem. Następnie głośno zapukał do drzwi i zaczekał, aż kobieta otworzy je i zaprosi nas do środka.
- Macie szczęście, właśnie przebadałam mojego ostatniego pacjenta - powiedziała i wskazała na łóżko w rogu pomieszczenia. - Co się stało?
Podeszłam do niego, żeby usiąść, czekając aż Niall wyjaśni jej wszystko.
- Jest jakby w trzecim miesiącu ciąży i została zepchnięta ze schodów.
- W porządku. Połóż się, a ja pobiorę ci próbkę krwi i zrobię USG.
Zrobiłam jak kazała, prawie się nie krzywiąc, gdy wbiła igłę w moje ramię. Potem wezwała pielęgniarkę i dała jej próbkę.
- Otrzymanie wyników zajmie dziesięć minut, dlatego w międzyczasie zrobię USG.
Następnie roztarła na moim brzuchu jakiś zimny płyn i zaczekała parę sekund, po czym przyłożyła do mojej skóry głowicę i zaczęła nią jeździć.
Przygryzłam wargę i spojrzałam na jej ekran, starając się rozczytać cokolwiek pokazywał.
- To dziwne - powiedziała i zmrużyła oczy, jakby nie rozumiała, tego co tam widziała.
- Co? - zapytał Niall.
- Nie widzę dziecka.
Spojrzałam na Nialla, którego ręce już były we włosach, pociągając za nie, ponieważ właśnie zaczął panikować.
- Czy to oznacza, że je straciłam? Co...
Nastało pukanie do drzwi, a pielęgniarka weszła do środka z kawałkiem papieru.
- Mam pani wyniki.
- I? - spytał Niall.
- Nie jest pani w ciąży. Nigdy pani nie była.
- Słucham? - wykrzyknęłam, prawie spadając z łóżka.
- Zadzwoniłam do lekarki, która robiła twoje pierwsze badania i powiedziała, że przez przypadek pomyliła próbki krwi i serdecznie za to przeprasza.
Mój umysł wyłączył się. Jakoś byłam szczęśliwa z tego powodu, ponieważ poczułam się, jakby z mojego serca spadł właśnie wielki kamień, ale z drugiej strony byłam smutna, ponieważ dziecko stało się jakąś częścią mnie i troszeczkę byłam nim podekscytowana.
- Więc jak wyjaśni pani fakt, że spóźnia jej się okres? - zapytał Niall.
- Wyniki pokazują poważny niedobór wapnia i białka, co jest dość niepokojące.
- Co to oznacza? - Niall ponownie zadał pytanie, ale ja już wiedziałam dokąd to zmierza. Nie chciałam, żeby Niall tego słuchał, ale najwidoczniej nie miałam innego wyjścia.
- Pani Parker, czy jest jakaś szansa, że jest pani anorektyczką lub stosuje pani jakąś rygorystyczną dietę?
Oczy Nialla rozszerzyły się, a jego mina zmieniła się ze zdezorientowanej i zdenerwowanej na złą i zestresowaną.
- Uh... ja nie... odkąd myślałam, że jestem w ciąży.
- Myślę, że najlepsze co możemy teraz zrobić, to naprowadzenie cię na tor właściwego jedzenia, dzięki czemu poziom wapnia będzie mógł się ustabilizować.
Czułam się, jakbym miała zemdleć przez spojrzenie, którym obdarzył mnie Niall, ale jedynie co mogłam zrobić to skinąć głową i przyjąć od lekarki kartkę, która okazała się być spisem jedzenia oraz napojów, które mają wysoki poziom wapnia i innych rzeczy, których najwidoczniej brakuje mojemu organizmowi.
Zaskakująco Niall nie powiedział nic od chwili, gdy wyszliśmy ze szpitala, aż do momentu, w którym wsiedliśmy do samochodu, a cała jazda minęła w dziwnej ciszy, która jednym słowem była stresująca i przepełniona strachem.
- Powiedz coś - odezwałam się w końcu, ponieważ nie mogłam tego dłużej znieść.
- Co niby chcesz, żebym powiedział, Renee?
Cholera.
Gdy nazywa mnie pełnym imieniem, wtedy jest naprawdę źle.
- Nie wiem. Cokolwiek. Nienawidzę, kiedy siedzisz cicho.
- Jedziemy w tym momencie coś zjeść - odpadł w końcu i okazało się, że byliśmy na ulicy, która prowadziła do centrum miasta.
Wydęłam wargi, ale nie odezwałam się, bo nie chciałam sprawić, że jeszcze bardziej będzie na mnie wkurzony.
Ostatecznie wybrał włoską restaurację, a ja zrobiłam w głowie notatkę, żeby zamówić dobrą, dużą pizzę i zjeść ją całą tuż przed jego oczami. Cała kolacja/wczesne śniadanie dłużyła się w jeszcze bardziej napiętej atmosferze niż jazda w to miejsce. A gdy w końcu wróciliśmy do auta, słusznie zaczęłam się martwić, że Niall już nigdy nie będzie ze mną rozmawiał.
- Czemu jesteś zły?
Uruchomił silnik i odwrócił się, żeby na mnie spojrzeć.
- Poważnie? Czemu jestem zły?! Może dlatego, że głodziłaś się przez Bóg wie jak długo i mogłaś umrzeć!
- I to wszystko? - naburmuszyłam się, krzyżując ramiona. Wiedziałam, że zachowuję się jak dziecko, ale tak właśnie działał mój mechanizm obronny, kiedy czułam się przypierana do muru.
- Tak, to wszystko - mruknął i spojrzał ponownie na drogę, ale nie ruszył sprzęgła. Westchnął i otworzył usta, ale potem znowu je zamknął.
- Powiedz, co chciałeś powiedzieć.
- Ja po prostu... martwię się o ciebie, okej? I naprawdę chcę, żebyś była zdrowa, bo nie wyobrażam sobie... - przerwał na moment, aby przemyśleć kolejne słowa. - Nie wyobrażam sobie stracić cię przez takie coś.
- Takie coś? - zapytałam, krzyżując ramiona. Mimo że moje serce roztapiało się przez jego słowa, ta rozmowa wciąż sprawiała, że czułam się niekomfortowo i czułam potrzebę przestawienia się na obronny tryb.
- Coś co możesz naprawić. Coś, w czym mogę ci pomóc.
- Nie możesz po prostu pstryknąć palcami i sprawić, że to odejdzie, Niall. To są zaburzenia odżywiania. Problem zdrowotny. Nie mogę po prostu przestać, ponieważ tego chcę.
- Nie, ale możesz spróbować. A ja mogę ci pomóc. Stałaś się anorektyczką, ponieważ chciałaś być chudsza, racja?
Skinęłam głową, nic nie mówiąc.
- Cóż, możesz zacząć od jedzenia stałych porcji.
Przygryzłam wargę.
- Mogę spróbować.
- Proszę. To wszystko o co cię proszę.
- W takim razie dobrze. Cieszę się, że to ustaliliśmy. Możemy już jechać? Właściwie to jestem trochę głodna.
Moje słowa wywołały na jego twarzy uśmiech, a on uruchomił silnik, po czym kontynuował jazdę w kierunku naszego początkowego celu podróży. Skończyłam, jedząc całą porcję spaghetti, a on odwiózł mnie później do domu, zapewniając mnie, że wywali wszystkich ze swojej imprezy, gdy tylko na nią dotrze.

-----------------------------------

Przez następne dwa tygodnie kontynuowaliśmy spotykanie się bez kłótni, a ja byłam tak pochłonięta egzaminami i randkami z Niallem, że nie zauważyłam nawet, że ceremonia rozdania dyplomów miała odbyć się już za dwa dni. Jak to w ogóle było możliwe?
Mój stan zdrowia poprawił się trochę, ponieważ nie wymiotowałam od tej nocy we włoskiej restauracji, kiedy rozmawialiśmy z Niallem. Teraz starałam się jeść normalnie, ale zdrowo.
Zanim mogłam się zorientować, moja matka już zakładała mi przez głowę togę i robiła tysiące zdjęć, na których razem z Katherine fałszywie się uśmiechałyśmy.
Boisko szkolne wypełnione było ubranymi w specjalne szaty absolwentami, którzy z podekscytowaniem rozmawiali o collegu i tyle wyczekiwanej możliwości mieszkania w pojedynkę. Ale mówiąc szczerze, ja byłam tym absolutnie przerażona. Nie chciałam, aby to się skończyło, ponieważ lubiłam być nieodpowiedzialną za wszystkie sprawy, a przede wszystkim kochałam spędzać cały czas z moją paczką przyjaciół.
Wiedziałam, że większość z nas chciała wyjechać do Londynu, ale Katherine, Eleanor i Jake woleli pozostać w Manchesterze, a Harry pragnął studiować w Sheffield, mimo że złożył podanie także do Londynu.
- Po tej gównianej szopce, idziemy wszyscy do Starbucksa - wyszeptał mi do ucha Niall, po tym jak usiedliśmy na krzesłach, które znajdowały się tuż pod sceną.


- Wszyscy?
Skinął głową i z uśmiechem owinął moje ciało ramionami.
- Kupiłem nam bilety na Leeds, które odbędzie się za miesiąc.
- Były jeszcze wolne bilety? - zapytałam.
- Nie, ale mój ojciec zna różnych ludzi, dzięki czemu udało mi się zdobyć dziesięć wejściówek.
- Ile kosztuje jeden?
- Jakieś trzydzieści funtów lub jakoś tak? Myślałem, że będą droższe.
- Oh. W takim razie dobrze. Mogę ci potem oddać pieniądze...
Prychnął. Nienawidziłam, gdy to robił - gdy płacił za mnie. To sprawiało, że czułam się, jakbym go wykorzystywała, mimo że nawet tego nie chciałam i to zdecydowanie nie było moim zamiarem.
- Rey, myślałem, że w końcu nauczyłaś się, że lubię za ciebie płacić, kiedy jesteśmy na randkach.
- Tak, ale to nie jest randka...
- Technicznie rzecz biorąc, jest. Więc przestań nalegać. Wiesz, że nigdy nie wezmę twoich pieniędzy.
Przewróciłam oczami.
- Czuję się, jakbym cię wykorzystywała.
- Jak możesz mnie wykorzystywać, kiedy to ja ci proponuję różne rzeczy? Plus, zawsze starasz się wywołać niepotrzebna kłótnię.
Zanim mogłam coś dodać, rozbrzmiała muzyka, a na scenę wszedł pan Brooks, po czym rozpoczął swoje przemówienie. Później wyczytał wszystkich w alfabetycznej kolejności, aby podeszli odebrać swoje świadectwa, a zaraz po tym uczennica z najlepszymi ocenami (która była z drużyny cheerleaderek) wygłosiła swoją własną mowę.
Gdy Niall zszedł ze sceny z dyplomem w dłoni, pocałowałam go w usta.
- Jestem z ciebie taka dumna - uśmiechnęłam się, a on roześmiał się.
- Do dwóch razy sztuka, racja?
- Myślę, że powinno być do trzech razy sztuka, ale jasne - odpowiedziałam, a on ponownie usiadł.
- Oh, właśnie co skończyłem szkołę. Daj mi chwilę odpoczynku.
Moje imię zostało wyczytane parę minut później, a ja upewniłam się, żeby uśmiechnąć się do aparatu mojej matki, dzięki czemu będzie mogła oprawić zdjęcie i chwalić się nim przez kolejne dziesięć lat, właśnie tak jak robiła to z Chrisem.
Godzinę później uroczystość zakończyła się, kiedy wszyscy wykonali tą naprawdę ckliwą część z wyrzuceniem do góry swoich czapek, a rodzice (i uczniowie) płakali.
Powiedziałam mamie, że później wrócę do domu, bo idę jeszcze na chwilę ze znajomymi do Starbucksa. Jutro jest termin otrzymywania listów z uniwersytetów, a ja byłam tym naprawdę zdenerwowana, ale po prostu uśmiechałam się, idąc za przyjaciółmi w kierunku parkingu.
Razem z Louisem, Eleanor, Jakiem i Harrym jechałam Bentleyem Nialla, podczas gdy Liam, Sophia i Katherine pojechali z Zaynem.
Kiedy otrzymaliśmy swoje zamówienia, usiedliśmy na zewnątrz, dzięki czemu mogliśmy zapalić, a Zayn rozpoczął nieuniknioną rozmowę o uczelniach.
- Więc jutro otrzymamy nasze listy - powiedział i spojrzał w dół na swój napój.
Wiedziałam, że każdy z nas nie chciał, aby "te czasy" się skończyły, ale tak musiało się stać, dzięki czemu będziemy mieć świeży start - mimo że nie miałam pojęcia, czemu ktokolwiek z nas chciałby świeżego startu.
- Wybrałeś już dwie najlepsze dla siebie uczelnie? - spytałam Nialla, gdy zmienił się temat.
- Tak. Uniwersytet w Londynie i King's College. Oba z wiodącą piłką nożną.
Uśmiechnęłam się.
- Ja wolałabym się dostać na Imperial niż do King's. Mają tam lepszy program dla dziennikarzy.
Skinął głową i pocałował mój policzek.
- Nie widzę ani jednej przeszkody, dla której miałabyś się tam nie dostać.
- Mam taką nadzieję. Byłoby cudownie, gdybyśmy chodzili do collegu w tym samym mieście.
Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, dlatego schowałam nos w jego ramieniu, co spowodowało, że Jake wydał z siebie odgłosy rzygania, a reszta stolika roześmiała się z naszej ckliwości.
Cóż, sprawy nie mogłyby się jeszcze lepiej układać, nawet gdybym się starała.

------------------------------------------

Następnego ranka obudziłam się ze ściśniętym gardłem. Była już 11 rano, co oznaczało, że listy z akceptacjami (mam nadzieję!) musiały dojść.
Moje podejrzenia sprawdziły się, kiedy zeszłam na dół i zobaczyłam na kuchennym stole trzy koperty. Moi rodzice popijali swoje kawy i palili poranne papierosy, obserwując mnie uważnie.
- No i? Nie otworzysz ich? - nalegała moja matka, gdy nalewałam sobie kawy i robiłam tosty.
- Uh... Nie wiem, czy jestem już gotowa. Trochę się denerwuję.
- Chcesz, żebym zrobiła to za ciebie?
Pokręciłam głową i usiadłam naprzeciw nich, po czym chwyciłam oba listy, które były zaadresowane do mnie. Jeden był z Uniwersytetu Manchester, który należał do Katherine, ale wyglądało na to, że ona nie fatygowała się zbytnio, aby wstać i otworzyć je. Sprawdziłam najpierw kopertę z King's, ponieważ o nią mniej się martwiłam - to był mój drugi wybór. Przeczytałam pierwsze linijki i uśmiechnęłam się.
- Dostałam się.
- To wspaniale! - wykrzyknęła moja matka.
- Tak, ale to i tak gorsza opcja. Cholera.
Otworzyłam drugą kopertę, która była z Imperial, ale nie miałam odwagi jej przeczytać, dlatego podałam ją tacie.
- No i? - zapytałam po paru sekundach ciszy, kiedy czytał list.
- Przykro mi - odpowiedział poważnym tonem, a ja prawie zemdlałam.
- Mówisz poważnie?
Uśmiechnął się i pokręcił głową.
- Tylko żartuję, skarbie. Dostałaś się.
- TAK! - krzyknęłam i podskoczyłam, prawie przewracając stół.
- Jesteśmy z ciebie tacy dumni, kochanie - moja mama posłała mi uśmiech, a tata skinął głową, po czym oboje mnie przytulili.
- Muszę napisać do wszystkich - powiedziałam i pobiegłam na górę po telefon.
Grupowa konserwacja już wypełniona była wiadomościami i wydawało się, jakby każdy dostał się na uczelnie swojego pierwszego wyboru.
Rey: Dostałam się na Imperial !!!!!
Zayn: :DDDD
Liam: gratulacje (emoji uniesionych kciuków)
Sophia: suko TAK!
Jake: TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAKKKKKKK
Louis: będziemy kumplami na uniwerku !!! dostałem się !!!
Jake: TAAAAAAAAAAAAAAAAKKKKKKKKK
Harry: Też jadę do Londynu :D
Katherine: czemu wszyscy tak wcześnie wstali? :))
Jake: TTTTAAAAAAKKKKKKK
Niall nie odczytał nawet wiadomości, dlatego starałam się uspokoić i nie martwić się czy się dostał czy też nie (mimo że w mojej głowie nie było nawet takiej opcji) i zeszłam na dół na śniadanie.
W końcu napisał do mnie pół godziny później, gdy starałam się wybrać jakieś stroje na Leeds, ponieważ już za trzy dni wyjeżdżaliśmy.
Niall: Dostałem się do King's!
Rey: :) to cudownie!
Niall: (emoji buziaka) (emoji buziaka)
Z uśmiechem na twarzy zaczęłam wyciągać ubrania i dopasowywać stroje na trzydniowy festiwal,  który będzie jakby ostatnią zabawą, zanim wszyscy nie wyruszymy na uniwersytety.
Myślenie o tym było naprawdę smutne, ponieważ od tej chwili w mniej niż w dwa miesiące, wszyscy będziemy na różnych ścieżkach w celu spełnienia swoich marzeń (mimo że nadal będziemy spotykać się i rozmawiać na naszym grupowym WhatsAppie).
Kiedy skończyłam wypychanie walizki, usiadłam przy biurku i weszłam na stronę Imperial College, aby zobaczy w co się tak dokładnie pakuję.
To było jednocześnie smutne i ekscytujące.

----------------------------------------

Był wtorkowy poranek, gdy Niall podjechał pod mój dom swoim Bentleyem. Katherine, on i ja jechaliśmy w trójkę na miejsce festiwalu, ponieważ postanowiliśmy podzielić się na trzy lub dwuosobowe grupy.
Mieliśmy zamieszkać podczas tych dni w namiotach, ale ja i tak byłam wszystkim podekscytowana. Spakowałam ogromną walizkę, chociaż wiedziałam, że i tak nie użyję połowy tych rzeczy, ale wiesz, dziewczyny muszą być pewne, że mają wiele opcji.
Założyłam jeansowe shorty (ubiór każdej typowej dziewczyny na jakimkolwiek festiwalu), biały crop top z napisem BOYS, białe conversy i jeansową kurtkę.


Leeds znajdowało się godzinę drogi stąd, dlatego nie fatygowałam się, żeby zdjąć buty i zbyt się rozłożyć, ponieważ wiedziałam, że Niall jeździł jak szaleniec i prawdopodobnie dotrze na miejsce w trzydzieści minut.
- Na ile osób są namioty? - zapytałam po kwadransie.
Niall ściszył muzykę i spojrzał na mnie.
- Na pięć osób. Jake będzie z wami spał, dziewczyny.
- Tak - uśmiechnęłam się i ponownie pogłośniłam radio. Byłam podekscytowana zobaczeniem The 1975 oraz Arcitc Monkeys, mimo że już wcześniej byłam na ich koncercie.
Festiwal oficjalnie rozpoczął się o dziesiątej rano, ale dotarliśmy tam koło jedenastej i musieliśmy jeszcze rozłożyć na wzgórzu namioty.
To zawsze była najtrudniejsza część, ponieważ 90% nas nic nie wiedziała o stawianiu namiotów. Jednak dziękujmy Bogu za Liama, który pocił się jak świnka, rozkładając oba namioty.
Kiedy wszystko było zrobione, włożyliśmy do środka walizki i wybraliśmy swoje miejsca, ponieważ jesteśmy trzyletnim dziećmi, które oczywiście zawsze się o to kłócą. Skończyłam między Sophią a Jakiem, czyli dokładnie tak jak na każdej naszej wspólnej nocce.
- Wychodzę na papierosa - powiedział Jake i zostawił nas w środku.
- Możesz uwierzyć, że to jest jakby... nasza ostatnia wspólna 'rzecz'? Zanim się rozdzielimy? - westchnęła Katherine i położyła się na swoim śpiworze.
- Nie mów o tym. Będziemy się ciągle widywać -  Eleanor wydęła wargę.
- Tak, ale będziemy zbyt zajęci wykładami i innymi sprawami. Perrie uh... opowiadała mi, jak jej mama skończyła znajomość ze swoją paczką przyjaciół.
Wszyscy ucichli, dokładnie tak jak za każdym razem, gdy ktoś wspomniał Perrie.
- Wiecie co? Zapomnijmy o przyszłości na kolejne trzy dni i spróbujmy wyciągnąć stąd jak najwięcej zabawy - zaczęłam z zachęcającym uśmiechem. - Dla Perrie.
Dziewczyny uśmiechnęły się i wszystkie stłoczyłyśmy się w grupowym uścisku.
- Dla Perrie.

-------------------------------------------

Zespół The 1975 był jedynym, głównym występem, który wydawał się nam na dzisiaj interesujący, ale oni wchodzili na scenę dopiero po dwudziestej, dlatego zajęliśmy się spacerowaniem po terenie festiwalu oraz jedzeniem przekąsek.
Usiedliśmy na wielkich poduchach, które zostały ustawione obok stoisk z burgerami, kebabami i innym jedzeniem.
Niall usiadł obok mnie, a kiedy tylko wzięłam pierwszego kęsa, pochylił się, żeby wyszeptać mi do ucha:
- Tak bardzo się cieszę, że dobrze jesz, kochanie.
Przewróciłam oczami.
- Robię to od poprzedniego miesiąca Niall, to już stare dzieje.
- Tak, ale wciąż zamierzam to powtarzać.
Resztę dnia spędziliśmy w budce fotograficznej, wygłupiając się i robiąc więcej zdjęć niż inni normalni ludzie, a gdy zostało już tylko pół godziny do występu The 1975, ruszyliśmy w kierunku sceny głównej.
- Czuję się, jakby podchodził mi do gardła kebab - powiedziałam Jakowi po chwili tańczenia przy piosenkach zespołu, który zazwyczaj rozpoczynał koncerty The 1975.
- Suko, mam to samo - odpowiedział i przerzucił rękę prze moje ramiona, przyciągając mnie do siebie.
- Rozmawialiście już z Harrym o uniwersytetach?
Pokręcił głową.
- Zrobimy to, gdy skończy się festiwal. Nie chcę go zniszczyć ani nic.
- Nie chciałbyś jechać do Londynu? Więc mógłbyś być z nami wszystkimi?
Jake strzelił mi uśmieszek, a ja wiedziałam, że jest coś, o czym mi nie mówił.
- O co chodzi? - zapytałam, rzucając mu surowe spojrzenie.
- Dostałem się na Manchester Metropolitan, ale także na Uniwersytet w Londynie. Zamierzam zrobić mu niespodziankę.
Moja szczęka upadła aż do ziemi, a ja uderzyłam go w ramię.
- Ty suko! Czemu nie powiedziałeś mi wcześniej?
Wzruszył ramionami.
- Chciałem cię zaskoczyć, ale jesteś dla własnego dobra zbyt wścibska.
Podskoczyłam i przytuliłam go, a następnie przez chwilę kołysaliśmy się razem. Spośród wszystkich w naszym squadzie płakać prawdopodobnie będę jedynie za Jakiem i Sophią, ponieważ tak długo byliśmy przyjaciółmi, a niewidzenie ich każdego dnia złamie mi serce.
- Dobra, co to za przytulanie? - przerwał nam Niall i w opiekuńczym geście położył rękę na dolnej części moich pleców.
- Serio? Jestem gejem - roześmiał się Jake, po czym wrócił prosto w objęcia Harrego.
- Owszem, jesteś - odparł Harry i pocałował go w tył głowy.
Support podziękował wszystkim, a następnie zszedł ze sceny, dzięki czemu The 1975 mogą znaleźć się na niej w każdej sekundzie.
Nie mogłam się doczekać, aż zaśpiewają "Sex" i "Robbers", ponieważ to tak jakby moje i Nialla piosenki. (Tak, czasami uprawialiśmy seks do utworów The 1975, ale nikt nie musi o tym wiedzieć.)
Kiedy rozpoczęły się pierwsze dźwięki "Girls", wszyscy oszaleli i zaczęli krzyczeć.
- To nasza pieprzona piosenka! - Sophia krzyknęła do Jake'a, a następnie mojego ucha. Owinęła obie ręce wokół naszych szyi i zaczęliśmy we trójkę krzyczeć tekst piosenki:
- BITE YOUR FACE TO SPITE YOUR NOSE! SEVENTEEN AND A HALF YEARS OLD!
W pewnym momencie razem z Sophią ścisnęłyśmy po obu stronach Jake'a i tańczyliśmy aż do końca utworu. Następnie rozpoczęło się " Robbers", dlatego odsunęłam się od nich i przykleiłam się do piersi Nialla, ale on widocznie wpadł na inny pomysł, ponieważ kucnął i podniósł mnie, dzięki czemu mogłam usiąść na jego ramionach.
Liam zrobił to samo z Sophią, a my złączyłyśmy nasze palce, po czym uniosłyśmy do góry ręce. Jake już wiedział co miał zrobić, dlatego strzelił nam zdjęcie, wciąż śpiewając.
Niall najwidoczniej myślał, że jest Hulkiem, ponieważ trzymał mnie w górze przez trzy kolejne piosenki, a gdy w końcu rozpoczęło się "Sex", odstawił mnie na ziemię i przyciągnął mnie do siebie, dzięki czemu tak jak zawsze mogliśmy do siebie przylegać. Do końca utworu szeptał mi do ucha tekst i trzymał dłonie na mojej talii.
Gdy Matty zaśpiewał "but if we’re going to do anything, we might as well just fuck"[1], Niall zaczął całować moją szyję. Nie mogłam nic poradzić, ale odsunęłam się, ponieważ napalenie się w środku koncertu, kiedy wokół jest tyle ludzi nie jest najlepszym pomysłem. Nie jestem osobą zainteresowaną ekshibicjonizmem.
The 1975 skończyli swój występ tą piosenką, dlatego ludzie wkrótce zaczęli się rozchodzić.
- Idzie ktoś na drinka? - zaproponował Zayn, wskazując na gigantyczny bar.
I szczerze, kim byśmy byli, aby odmówić kilka drinków ze squadem?
Wszyscy zamówili wódkę z sokiem jabłkowym, a następnie ponownie usiedliśmy na pobliskich poduchach. Mimo że było ciepło, wiatr wiał mocniej niż zazwyczaj, co oznaczało, że nasze włosy z każdą mijającą sekundą będą coraz bardziej spieprzone.
- Twoje włosy wyglądają jak kiepska komedia - powiedziałam Niallowi i okej, zdecydowanie już czułam te drinki. Byłam trochę wstawiona, ale daleka od upicia się. To był ten dobry rodzaj wstawienia, gdzie jesteś w dobrym humorze, ale wciąż jesteś wystarczająco trzeźwa, aby myśleć o swoim zachowaniu.
- Hej - Niall wydął wargę, ale uśmiechnął się mimowolnie. - Nie bądź niegrzeczna, to ja sprawiam, że dochodzisz.
Harry zaczął się obok nas śmiać, dlatego strzeliłam mu spojrzenie, które miało sprawić, że się zamknie. W obronie uniósł do góry ręce i wrócił do wcześniejszej rozmowy z Louisem i Eleanor.
Teraz, gdy patrzyłam na wszystkich, stało się dla mnie jasne, jak bardzo zmieniły się sprawy podczas tych ostatnich, ośmiu miesięcy.
Osiem miesięcy temu Harry i Louis byli potajemnie... parą, a teraz oboje są szczęśliwi w swoich związkach, a sami pozostali dobrymi przyjaciółmi.
Osiem miesięcy temu Zayn nie miał pojęcia co zrobić ze swoim życiem, a teraz dostał się do jednej z najlepszych artystycznych szkół w kraju.
Osiem miesięcy temu Katherine była zakochana w Perrie... a teraz... cóż.
Osiem miesięcy temu Jake był typem chłopaka, który korzystał tylko z jednorazowych numerków, nie chcąc zaciągać rzeczy na wyższy poziom, teraz jednak jest z wzajemnością zakochany w Harrym.
Osiem miesięcy temu Liam i Sophia całkowicie się nienawidzili, a teraz umawiają się i będą chodzić razem na ten sam uniwersytet.
Osiem miesięcy temu Niall i ja ledwo się znaliśmy, a teraz jesteśmy jakby najlepszymi przyjaciółmi.
Ale najważniejsze, osiem miesięcy temu moje poczucie własnej wartości było tak nisko, jak tylko mogło być i myślałam, że rzeczy te nigdy się nie polepszą.
A teraz przeżywam najszczęśliwszy czas w całym moim życiu.

[1] - „But if we’re going to do anything, we might as well just fuck” – „Ale jeśli chcemy coś robić, możemy równie dobrze się po prostu pieprzyć”


-------------------------------------
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą przetłumaczeniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :)
#BIASpl

96 komentarzy:

  1. Jezu wspaniały jest ten rozdział, chce już kolejny :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszająca końcówka :') Rozdział mega cudowny, wspaniały, genialny, niesamowity :D Uwielbiam <33333 <333 Z pewnością to jest jedno z moich ulubionych opowidań <3333 <333333 Jestem mega ciekawa jak sie to dalej potoczy? Czy ich przyjaźń przetrwa? Oraz czy w końcu Niall będzie z Rey oficjalnie parą??! :3 Czekam na next'a z niecierpliwością :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież są parą od poprzedniego rozdziału :)

      Usuń
  3. No nieee, Harry musi byc z Louisem hahhahaha btw mialam cholerna nadzieje ze ta ciaza jednak bedzie prawdziwa :(((

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham
    ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu, ale Ronnie nas wkrecila hahaha
    kochaaam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny :')
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział *_*
    A tak btw to ciekawe jak to jest założyć białe konserwy XDD

    OdpowiedzUsuń
  7. ejkhwojdbnslzldjncx jezuuuuuu ♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  8. hdfduhfdjnfidjkfdi kocham ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. o jezu, to jest takie świetne ����

    OdpowiedzUsuń
  10. A to psikus z tą ciążą. Ale może do Re coś dotrze i przestanie się głodzić. A Niall jest przeslodki :d dziękuję pięknie za tłumaczenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. KOCHAM TO KOCHAM TO KOCHAM TO ! ^^ <3 !! :D :**
    DZIĘKUJĘ, ZE TŁUMACZYSZ ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. swietny rozdzial, jak dobrze ze Re je znowu normalnie, przynajmniej nie umrze teraz;_; Dziekuje ze tlumaczysz :DD

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetneeeee!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. To jest takie świetne:'') Dziękuję że tak szybko przetlumaczylas:)) :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Jezu to już jest chyba ostatni, rozdział i został tylko epilog, tak? Płaczę😭 ten rozdział jest cudowny💕

    OdpowiedzUsuń
  16. rozpłakałam się, naprawdę �� ten rozdział był cudowny i nie potrafię uwierzyć, że został tylko jeden rozdział do końca. będę ryczeć jak bóbr, jeju. dziękuję za tłumaczenie!! ten rozdział był chyba najlepszy ��

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham to kurwa

    OdpowiedzUsuń
  18. ten rozdział jest cudowny ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Genialne <3 jak ktoś to spieprzy-zabije!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham super tłumaczenie 😚 czekam na następne

    OdpowiedzUsuń
  21. W końcu skończyło się w odpowiednim momencie.Czekam z niecierpliwością na następny

    OdpowiedzUsuń
  22. Aaa kurwa kocham to <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Magicznie������ czekam na wiecej❤❤❤ prosimy o drugą część ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeden rozdział do końca ?! Moje serce peka:(

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten rozdział tak przepełniony i szczęściem i smutkiem. Kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  26. jeeeej, wspaniały rozdział! dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Td , totga i bias to są jedyne ff z którymi tak bardzo sie związałam. Uwielbiam ❤️����

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie spodziewałam się tego, rozdział cudowny dziękuję ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  29. okey. tak troszeczke sie wzruszyłam.
    @yourparadisexx

    OdpowiedzUsuń
  30. kocham cie czy kocham cie? rozdzial cuuudo ❤️

    OdpowiedzUsuń
  31. Kochana dziękuję za tłumaczenie. Serio twoja praca jest niesamowita a jej efekty jeszcze bardziej niesamowite o gólnie całe tłumaczenie jest niezwykle i kurna.... Nie wiem jak ja przeżyję skoro pewnie niedługo Bias się skończy. No i co teraz zrobić ze swoim życiem... Ale trzeba żyć tu i teraz więc będę czekać i chyba żegnać
    Pozdrawiam Mentally ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. Płacze bo to ff jest już coraz bliżej końca :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Czy tylko ja płacze? Ten rozdział to jest goal,końcówka rozdziału mnie rozwaliła
    To już jest prawie koniec...

    OdpowiedzUsuń
  34. Piękny rozdział 💕💕💕💕💕
    Czekam na kolejny 😍😍❤️

    OdpowiedzUsuń
  35. Czemu Larry nie moze byc razem wut?

    OdpowiedzUsuń
  36. To jest takie aww kurwa zajebiste xx

    OdpowiedzUsuń
  37. To nie moze sie konczyc, nie m pieprzonej opcji

    OdpowiedzUsuń
  38. Piękny mam nadzieje ze bedą kolejne części to sie tak niemowę skonczyc

    OdpowiedzUsuń
  39. Prawie się popłakałam na końcu, ale to chyba przez okres XD

    OdpowiedzUsuń
  40. To jest tak cholernie świetne ♥ kocham to

    OdpowiedzUsuń
  41. Omg Rey nie była w ciąży :o Rozdział Megaaa :) czekamm na następny i życzę dużo weny xx

    OdpowiedzUsuń
  42. jezu wiedzialam ze cos z ta ciaza jest podejrzane!!!
    jeju tak bardzo kocham to ff i nie wiem co zrobie jak sie skonczy:( dziekuje ci bardzo ze tlumaczysz!♥

    OdpowiedzUsuń
  43. Jezu, chcę już kolejny rozdział. Ten jest wspaniały i płakać mi się chcę, że zaraz to się prawdopodobnie skończy :(
    http://wait-for-you-1dff.blogspot.com/
    http://loveme-likeyou-do-1dff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na Try To Destroy Us Niallem! <3 http://try-to-destroy-us.blogspot.com/ 

      Usuń
  44. Wie ktoś ile zostało rozdziałów? Czy to już ostatni? I czy będzie jakiś epilog? I byłabym wdzięczna jeśli ktoś dałby linka do podobnych opowiadań o Niall`u (On bad boy itp) Prócz opowiadań o Reyall bo je już czytałam :) Ps. świetny rozdział. Strasznie Ci dziękuję za przetłumaczenie! Jezuuu. teraz musze czekać 2 tygodnie na nowy rozdział/epilog ;( Już się nie mogę doczekać.
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od tych opowiadań zaczynam do wszystkich pisac ,,nahh'' xD

      Usuń
    2. Zapraszam na Try To Destroy Us Niallem! <3 http://try-to-destroy-us.blogspot.com/ 

      Usuń
  45. tak ciężko uwierzyć, że to już będzie koniec tej historii... cudowny rozdział! :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Jezu genialny rodział *-* Ubóstwiam to opowiadanie! ❤ Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  47. Jezuu świetny <3 Nie chcę żeby squad się zepsuł...

    OdpowiedzUsuń
  48. Jezu najlepsze ff na świecie! Jesteś niesamowita, że chcesz dla nas to tłumaczyć!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na Try To Destroy Us Niallem! <3 http://try-to-destroy-us.blogspot.com/ 

      Usuń
  49. O em dżi :O
    Najlepszy!❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  50. Piszesz na wattpadzie to samo? :))

    OdpowiedzUsuń
  51. Tak strasznie to kocham,dziękuje ze tlumaczysz ����

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie mogę uwierzyć że już niedługo to się skończy :'( to ff jest cudowne. Chociaż nic nigdy nie pobije Teenage Dirtbag :') ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  53. Ale dlaczego ona krwawiła? Dlaczego mam wrażenie, że zaraz będzie epilog?

    OdpowiedzUsuń
  54. Proszę pisz dalej koffamy cb

    OdpowiedzUsuń
  55. SUPER ROZDZIAŁ! :*
    ZAPRASZAM-----> http://lifewrittenmyscript.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na Try To Destroy Us Niallem! <3 http://try-to-destroy-us.blogspot.com/ 

      Usuń
  56. AAAA!<3 kocham cie za to ze tłumaczysz to opowiadanie!💘

    OdpowiedzUsuń
  57. TO JEST TAKIE DKDKKANSUDIDBKWOWJWJWVD

    OdpowiedzUsuń
  58. http://try-to-destroy-us.blogspot.com/ zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Świetne!! Czekam na następny rozdział :)

    👌👌👌👌

    OdpowiedzUsuń
  60. BŁAGAM DAJCIE MI JUŻ NASTEPNY!! :D
    PS. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na Try To Destroy Us Niallem! <3 http://try-to-destroy-us.blogspot.com/ 

      Usuń
  61. Super!! Dziękuje za tłumaczenie :*

    OdpowiedzUsuń
  62. Wspaniałe!!!

    OdpowiedzUsuń
  63. Perfect✌
    http://youaremytherapyniallhoran.blogspot.com/2015/11/prolog.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na Try To Destroy Us Niallem! <3 http://try-to-destroy-us.blogspot.com/ 

      Usuń
  64. Zapraszam na Try To Destroy Us Niallem! <3 http://try-to-destroy-us.blogspot.com/ 

    OdpowiedzUsuń
  65. O.o O boże to już prawie koniec, moje serce pękło na pół.
    Dziękuje cię za tłumaczenie !! ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  66. Świetny blog ! Czekam na dalsze części :))

    Zapraszam na mojego bloga. Znajdziecie tam wszystko xD
    http://onemomentx.blogspot.com.

    OdpowiedzUsuń
  67. Doslownie w tym momencie siedze zaplakana i nie moge uwierzyc ze to serio koniec. Te wszystkie cudowne momenty i wspomnienia na zawsze pozostana w moim sercu. Jestem pewna ze bede wracac do tych ff bo przy nich odczuwalam mega duzo emocji i nie wiem czy czytalam kiedykolwiek cos lepszego. :') A tobie chcialabym bardzo podziekowac za to ze jestes i tlumaczylas kazdy rozdzial bo to nie lada wysilek xx
    Co do tego hashtagu na twitterze jestem zdecydowanie na tak! Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze poleci wtedy morze lez, jednak chce jeszcze raz wspomniec te wszystkie slowa i momenty Reyall :')
    Kocham i do zobaczenia haha xx

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje do dalszego tłumaczenia. Pamiętaj o tym, kochanie :)