środa, 30 grudnia 2015

Rozdział 23

Razem z Niallem jeździliśmy jeszcze przez chwilę, a później odwiozłam go do domu.
- W końcu to ty będziesz mnie podrzucać, a nie ja ciebie.
- Ta, nie przyzwyczajaj się. Benzyna jest droga - zaśmiałam się, a on pochylił się, aby pocałować mnie w usta.
- Wiem wiem, jestem gentlemanem i tak dalej.
- Owszem - uśmiechnęłam się i zaczekałam, aż wysiądzie, po czym odjechałam w kierunku własnego domu.
Kiedy weszłam do środka, moja matka nie potrzebowała więcej niż parę sekund, żeby zapytać mnie czy dostałam prawo jazdy.
- Zdałam - powiedziałam dumnie.
- Mogę je zobaczyć?
Nie pytała, ponieważ mi nie wierzyła. Pytała, ponieważ pierwszy raz od osiemnastu lat w końcu była ze mnie dumna.
- Jest w samochodzie.
- Samochodzie?
- Oh... uhm. Niall kupił mi samochód.
- Kupił ci samochód? -  wykrzyknęła, zamykając laptopa i wstając od kuchennego stołu. 
Skinęłam głową.
- Czy to źle?
- Ależ skąd! Jesteś w ciąży czy coś? - zapytała żartobliwie i ruszyła za mną na zewnątrz, aby obejrzeć auto.
Moje serce przez sekundę biło tak mocno, jakby miało wyskoczyć mi z piersi. 
Zatrzymała się, gdy zobaczyła zaparkowany za jej samochodem pojazd.
- Oh! Piękny! Skąd on wziął na to pieniądze?
Wzruszyłam ramionami.
- Jest bogaty.
- W takim razie trzymaj się go - zażartowała, a ja wymusiłam uśmiech. - Nie, ale tak na poważnie to miło z jego strony, ale musisz mu powiedzieć, że oddamy mu pieniądze. Twój ojciec miał zaczekać, aż ukończysz szkołę, żeby kupić ci dokładnie ten sam model. Wczoraj na niego patrzyliśmy.
Westchnęłam z ulgą. Przez chwilę myślałam, że powie mi, że muszę mu oddać samochód.
- Naprawdę?
Przytaknęła.
- Cały rok byłaś grzeczna, a twoje oceny są świetne, więc czemu by nie? To miała być niespodzianka.
- Uwierz mi, i wciąż jest.
- Możesz mi dać numer Nialla?
- Po co? - poruszyłam się niespokojnie.
- Albo jeszcze lepiej zrobisz, po prostu zapraszając go do nas! Będzie fajnie. Zaproś go na piątkową kolację. Może nawet zostać na noc - dodała, rzucając mi spojrzenie.
- Mamo, nie - pokręciłam głową.
- Zaproś go na kolację.
- Dobra.
Boże, dopomóż mi.

------------------------------------

Następnego ranka wzięłam ze sobą Katherine do szkoły, a ona nie mogła przestać paplać o tym jak bardzo jest zazdrosna z powodu mojego nowego samochodu oraz faktu, że kupił mi go Niall.


- Jak bardzo to jest niedorzeczne? Kupił ci pieprzone auto, bo zdałaś egzamin. To tak bardzo w stylu tatusia sponsora - powiedział Jake, gdy spotkaliśmy się przy jego szafce przed pierwszą lekcją.
Przewróciłam oczami.
- On nie jest moim tatusiowym sponsorem.
- Suko, proszę. Kupił ci samochód, zawsze za ciebie płaci... Jest twoim tatusiem sponsorem.
Zmarszczyłam brwi.
- Czy to wygląda tak jakbym go wykorzystywała? Nie chcę tego. O Boże, co jeśli pomyśli, że to robię?
- Wyluzuj. Na pewno tak nie myśli. Pewnie podnieca go rozpieszczanie ciebie.
- On mnie nie rozpieszcza - zaprotestowałam.
Jake zatrzasnął szafkę i spojrzał na kogoś za moim ramieniem. 
- Ta, wcale. Zastanawiam się jak to jest, że jeszcze cię nie zabrał na zakupy. Że nie kupił ci jednego z tych futrzanych płaszczy i butów od Jimmego Choo.
- Jesteś szalony.
- Jak zwykle - powiedział głęboki głos, a ja nawet nie musiałam się odwracać, aby powitać Harrego, ponieważ ten już całował Jake'a.
- Okej, możecie już przestać. To trochę obrzydliwe - powiedziałam i rozdzieliłam ich. - Wciąż tu jestem.
- Niezłe auto. Słyszałem, że dostałaś je od... - zaczął Harry, a ja spojrzałam na Jake'a.
- Serio? Już mu powiedziałeś?
- Powiedziałem wszystkim z naszego squadu, kochanie. To jest tak jakbyście oficjalnie byli małżeństwem.
- My nie... ugh, cokolwiek. Nienawidzę was oboje.
- Kochasz nas.
- A tak przy okazji jesteście całkowicie obrzydliwi. Myślę, że od teraz język Harrego znam lepiej niż mój własny.
Roześmiali się, dokładnie kiedy zobaczyłam wychodzącego zza rogu Nialla. Zauważył mnie, po czym zaczął iść w naszym kierunku.
- Hej, skarbie - przywitał się, całując moją skroń.
Jake strzelił mi znaczące spojrzenie, które postanowiłam zignorować.
 - Co twoi rodzice powiedzieli na samochód? - zapytał Niall, kładąc dłoń obok mojej głowy, dzięki czemu mógł pochylić się nade mną, podczas gdy Jake i Harry w końcu byli zajęci swoją własną rozmową parę metrów dalej.
- Mama powiedziała mi, że tata chciał kupić mi identyczny model na zakończenie roku, dlatego chcą oddać ci pieniądze.
Niall przewrócił oczami.
- Nie muszą tego robić, bo i tak ich nie przyjmę. To był prezent. I to przecież nie tak, że zbankrutuję.
- Chcą cię też poznać, dlatego jesteś zaproszony na jutrzejszą kolację. A mówiąc kolację, mam na myśli obowiązkowe spotkanie.
- Mówisz poważnie? - zapytał, zmieniając wyraz twarzy.
Skinęłam głową.
- Niestety tak. Proszę. Chris i Ellie też będą. Możemy także zaprosić Jake'a i Harrego.
Przygryzł wargę, patrząc mi w oczy, jakby szukał w nich czegoś.
- Dobrze. Chyba? Muszę jakby... ubrać garnitur?
Wzruszyłam ramionami.
- Nie wiem. Załóż cokolwiek.
Jake i Harry ogłosili, że ruszają do klasy, ale Niall nawet ich nie zauważył, ponieważ nadal gapił się na mnie.
- Załóż cokolwiek nie rozwiązuje mojego problemu. Codzienne ubrania? Czarny krawat? Elegancko?
- To tylko zwykła kolacja, nie herbata z pieprzoną królową - zaśmiałam się. - Nie wiem. Czemu się tym w ogóle przejmujesz?
- A ty? Czemu się nie przejmujesz? Nigdy wcześniej nie robiłem na rodzicach dobrego wrażenia. Cholera, nawet moi rodzice mnie nie lubią.
- To nieprawda.
Spojrzał na mnie z zaprzeczeniem.
- A skąd byś to miała wiedzieć?
Wzruszyłam z uśmiechem ramionami.
- Po prostu takie mam przeczucie, okej? Ubierz się ładnie i bądź na czas. I tak nieważne jakie zrobisz wrażenie. Po rozdaniu dyplomów mam zamiar powiedzieć im, że jestem w ciąży, więc tak czy tak cię znienawidzą.
Zrzedła mu mina.
- Żartujesz.
Pokręciłam głową.
- Tak właściwie to nie. Postanowiłam tak wczoraj.
- Więc zatrzymasz je?
- Tak. Nie mogę zrobić aborcji. Musiałabym nie mieć serca.
Uśmiechnął się.
- W porządku.
Zadzwonił dzwonek ogłaszający lekcję, dlatego Niall odepchnął się od szafki.
- Chodź. Odprowadzę cię do sali.

-----------------------------------

Powiedzenie, że byłam zdenerwowana dzisiejszą kolacją byłoby wielkim niedopowiedzeniem. Prawdopodobnie minęło już pół godziny mojego chodzenia wokół pokoju, kiedy Niall zadzwonił do mnie, mówiąc mi, że jest gotowy. A ponieważ już słyszałam na dole Ellie, powiedziałam mu, żeby wyszedł z domu za jakieś pięć minut.
A ponieważ nie miałam ochoty się stroić, bo przecież byłam we własnym domu, założyłam po prostu niebieską bluzę i szare dresy, po czym zeszłam na parter. Ellie i Chris pomagali mojej matce nakryć do stołu. Oboje ubrali się elegancko, co sprawiło, że poczułam się jak idiotka, ale mówiąc szczerze nie mogłoby mnie to bardziej obchodzić.
Moja matka zmarszczyła brwi na mój wybór stroju, ale zaskakująco nie odezwała się nawet słowem.
Wszyscy byli gotowi już siadać, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, a ja wiedziałam, że to Niall. Od razu poczułam w brzuchu motylki, kiedy spojrzałam na rodziców.
- Cóż, na co czekasz? Idź otwórz drzwi!
Skinęłam głową i wybiegłam z kuchni w kierunku wejścia. Gdy je otworzyłam, poczułam w środku pustkę na jego widok. Wyglądał niesamowicie w czarnych jeansach, czerwonych vansach i czarno-czerwonej koszuli w kratę.


Miał w dłoniach ogromny bukiet tulipanów.
- Co-hej - przywitałam go, a on wszedł do środka, zamykając wolną ręką drzwi. Pocałował mnie w policzek, a ja zdecydowanie mogłabym wyczuć, że się denerwował.
- Hej.
- Są dla mnie? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Tak.
- Nikt nigdy nie kupił mi wcześniej kwiatów. No dobrze, z wyjątkiem mojego taty.
- Wow, porównujesz mnie do swojego taty. Jakie to romantyczne - powiedział, wypuszczając nerwowy śmiech.
- Tak bardzo jak je doceniam, myślę, że powinieneś je dać mojej matce. Pokocha cię.
- No dobrze - posłał mi uśmiech. - Prowadź.
Uśmiechnęłam się nerwowo i poszłam w kierunku kuchni z Niallem idącym za mną.
Kiedy moi rodzice go zobaczyli, unieśli głowy, żeby przebadać go od czubka głowy aż do palców u stóp. Zrobili to w taki sposób, że chciałam uderzyć się pięścią w twarz.
Moja matka miała na twarzy ogromny uśmiech, gdy okrążyła stół, żeby podejść pocałować mu oba policzki i potrząsnąć jego ręką.
- Witaj, ty musisz być Niall.
- A pani musi być mamą Rey - zażartował Niall, po czym wręczył jej kwiaty. - Są dla pani.
Oczy mojej matki rozjaśniły się, jakby była dzieckiem podczas Gwiazdki.
- Oh, jesteś taki słodki! Nie musiałeś.
- Cała przyjemność po mojej stronie.
Mój tata był następny. Wyprostował plecy, jakby był jakimś twardzielem i podszedł do nas.
- Panie Parker.
- Niall - odpowiedział mój ojciec, podając mu dłoń.
Nie byłam pewna czy ją ściskał. W każdym razie mam nadzieję, że nie za mocno. Wyobraź to sobie, Niall byłyby jeszcze bardziej przerażony niż był w tamtym momencie.
Potem odwrócił się do Ellie i Chrisa, ale zatrzymał się, kiedy jego wzrok spoczął na nich. Miał dziwne spojrzenie na twarzy, a ja oddałabym życie, żeby wiedzieć o co chodziło, jednak Niall już potrząsał z nimi dłońmi, gdy się sobie przedstawiali.
- Możemy? - spytała moja matka, kiedy położyła pierwszą misę z jedzeniem na stole.
Niall i ja usiedliśmy naprzeciw Chrisa i Ellie oraz obok Katherine, która właśnie weszła do kuchni, podczas gdy rodzice zajęli oba krańce stołu.
Byłam taka szczęśliwa, że Niall dobrze dogadywał się z moją rodziną i nie powstrzymywał się od robienia żartów, z których wszyscy się śmiali.
Co jeśli powiedziałabym teraz, że jestem z nim w ciąży?
Czy to nie byłoby zabawne?
Ha ha
Ha
Zjadłam wszystko co moja matka nałożyła mi na talerz, mimo że to był pierwszy raz od dłuższego czasu, gdy Niall nie obserwował mnie podczas posiłku.
- Więc, zbliża się wasz bal, huh? Powiedzcie mi jeszcze raz, kiedy on jest? - zapytała z uśmiechem na twarzy.
O Jezu.
Będzie próbowała zmusić Nialla, żeby zaprosił mnie na bal.
Kurwa kurwa kurwa.
STOP.
- Tak, uh, za dwa tygodnie.
- A gdzie on się odbywa?
- W Four Seasons.
- Co? - powiedział z zaskoczeniem mój ojciec. - To dość ekskluzywne miejsce, racja?
- Nie jest za drogie?
Niall spojrzał w dół na swój talerz. 
- Mój tata przyjaźni się z menadżerem.
Mogłam zauważyć, że moja matka już układała w głowie kilka kolejnych zdań.
- I kogo zabierasz? - kontynuowała.
Katherine kopnęła mnie pod stołem w nogę, a ja w odpowiedzi ścisnęłam jej udo.
- Nie jestem pewien - odpowiedział Niall, co było lekkim rozczarowaniem.
- Nie zabierasz Rey?
STOP
BYŁAM W TWOJEJ POCHWIE I WYSZŁAM Z TWOJEJ MACICY! DLACZEGO MI TO ROBISZ!!!
- Rzeczywiście o tym myślałem, ale jeszcze jej o to nie spytałem - powiedział niezręcznie, po czym odwrócił do mnie głowę, aby na mnie spojrzeć. - Chcesz?
- Czy co chcę? - odparłam, tylko po to, żeby utrudnić mu trochę życie, dzięki czemu nie byłabym jedyną osobą, która czuła się tam okropnie.
- Chcesz iść ze mną na bal?
Uśmiechnęłam się i przez chwilę udawałam, że się nad tym zastanawiam.
- Jasne.
- Oh! Wspaniale! - wykrzyknęła moja matka, klaszcząc. - Musisz po nią przyjechać, to będę mogła zrobić wam zdjęcie!
Westchnęłam, kończąc resztki kurczaka. Moja mama wstała, żeby przynieść deser. Już czułam się pełna i zbyt gruba, ale nic nie powiedziałam na ten temat.
- Mogłabyś uh... pokazać mi, gdzie jest toaleta? - poprosił mnie Niall, a ja przytaknęłam z zadowoleniem, że mogłam wstać.
Zaprowadziłam go do tej łazienki na pierwszym piętrze, mając nadzieję, że nikt nie wpadnie na jakąś głupią myśl, co możemy teraz robić.
- Znam ją - było pierwszą rzeczą, jaką powiedział tak szybko jak zamknął za mną drzwi.
- Kogo?
- Ellie.
- Co? - spytałam, natychmiast czując strach.
- Kiedy byłem w dziewiątej klasie, tak jakby byliśmy przyjaciółmi z przywilejami. To było prawie pięć lat temu.
- I?
- I... to niezręcznie.
- Niby czemu?
Westchnął, patrząc na mnie przez lustro. 
- Ponieważ tak jakby spałem też z jej najlepszą przyjaciółką, a ona była we mnie wtedy zakochana.
- Oh. Słucham?
Wzruszył ramionami.
- To po prostu trochę niezręcznie - odwrócił się, żeby stanąć ze mną twarzą w twarz.  - Ale powiedz mi, dobrze sobie radzę? Jak na razie?
Uśmiechnęłam się i zbliżyłam się do niego o krok. 
- Bardzo dobrze. Naprawdę mnie tam zaskoczyłeś.
Niall położył dłoń na moim policzku i przyciągnął mnie do pocałunku. Natychmiast na niego odpowiedziałam, otwierając usta, dzięki czemu nasze języki mogły się złączyć. Jednak po minucie odsunęłam się, ponieważ wiedziałam, że musimy wracać, bo w przeciwnym razem zaczną nam zadawać pytania co robiliśmy.
Gdy byliśmy z powrotem na dole, moja matka właśnie położyła na stole ciasto i zaczęła kroić je dla każdego na kawałki.
- Dzięki - powiedziałam i od razu zanurzyłam w nim widelec.
- Ostatnio coś więcej jesz - powiedziała. - Chyba nie jesteś w ciąży, co? - zażartowała, a ja zamarłam, prawie się krztusząc.
- Jaki głupi kawał - wymamrotałam, po czym kontynuowałam posiłek.
Mogłam zauważyć, że Niall także się spiął, dlatego położyłam wolną dłoń na jego kolanie i zostawiłam ją tam aż do końca kolacji. Pół godziny później wszyscy skończyli jeść, a Chris powiedział, że muszą już wychodzić, ponieważ chcą zdążyć na film, który zacznie się w kinie za piętnaście minut.
Katherine wróciła do swojego pokoju, a moi rodzice rozłożyli się w salonie z lampką wina i wrócili do oglądania powtórek Kronik Seinfelda, zostawiając mnie z Niallem na korytarzu.
- Więc... było dobrze? - zapytał, kiedy zakładał płaszcz.
Skinęłam głową.
- Lepiej niż się spodziewałam. Miejmy nadzieję, że Ellie nie powie nic mojemu bratu.
- Wątpię, żeby chciała mu o tym opowiadać.
Zapiął guziki swojego płaszcza i szybko spojrzał w lustro, które było obok wieszaków na kurtki.
- Więc chcesz, żebym kupił nam bilety na bal?
Skinęłam głową.
- Ile kosztuje jeden?
- Dwadzieścia. Będę musiała...
- Zapłacę za nie. Nie martw się o to.
- W porządku - uśmiechnęłam się. - Poproszę rodziców o więcej pieniędzy, to w końcu będę mogła kupić własną paczkę papierosów.
Niall przewrócił oczami i przyciągnął mnie do uścisku. 
- Muszę już wychodzić. Uważaj na siebie.
Uśmiechnęłam się w jego pierś, gdy złożył pocałunek na moim czole, po czym przeszedł przez drzwi.
Kiedy wróciłam na korytarz, moja matka zawołała mnie do salonu na 'małą pogawędkę'.
- Tak? - spytałam, gdy oparłam się o podłokietnik kanapy.
- Niall jest świetny.
Nie spodziewałam się, że akurat te słowa wyjdą z jej ust. Nie mogłam nic poradzić na swój uśmiech.
- Naprawdę?
Mój ojciec potwierdził to.
- Świetny chłopak... i umie się dobrze zachować. Akceptujemy go.
- Cóż, to super, ale my nie jesteśmy...
- Powinnaś częściej go zapraszać, może nawet mógłby u nas przenocować.
Zrobiłam minę.
- Jezu Chryste. Koniec tej rozmowy.
Zaśmiali się za moimi plecami, kiedy ja już wychodziłam po schodach, ale nie mniej jednak, absolutnie nie posiadałam się przez to ze szczęścia.

-----------------------------------------

Następne dwa tygodnie zleciały ekstremalnie szybko i były pełne przygotować do balu oraz rozmów o nadchodzący egzaminach. Do rozdania dyplomów zostały dwa miesiące, co oznaczało, że wkrótce dojdą do nas odpowiedzi z uniwersytetów.
Złożyłam podanie na Manchester University i City University of London, aby studiować literaturę angielską, a moje listy wciąż były nierozstrzygnięte.
Niall kupił nam bilety na bal, który miał odbyć się jutro. Z tego właśnie powodu znalazłam się w galerii razem z Jakiem i Sophią, poszukując jakiś sukienek oraz garnituru.
- Więc jakby... co się ostatnio dzieje pomiędzy tobą a Niallem? - zapytał Jake, gdy wybierałam dwie sukienki, które mi się spodobały. Jedna z nich była długa i czarna z rozcięciem na lewej stronie, a druga biała i obcisła z dużym dekoltem. Postanowiłam kupić obie, ponieważ były na przecenie -20%, a mój ojciec dał mi dość hojną sumę pieniędzy (dzięki mojej matce, która ciągle komplementowała Nialla oraz fakt, że idziemy razem na bal).
- Co masz na myśli?
- No wiesz, ostatnio wydajecie się być coraz bardziej bliżej, a zarazem coraz bardziej przesłodzeni. Czemu tak jest? Jesteście razem?
Pokręciłam głową.
- Nie.
- Jeszcze nie - Sophia poprawiła moją odpowiedź 
- O co wam chodzi? Skąd te wszystkie pytania?
- Oh, no weź Rey. Był u was na kolacji, kupił ci pieprzony samochód, a teraz jeszcze zabiera cię na bal? To brzmi jak związek. Nieoficjalny związek.
- Ta - mruknęłam pod nosem.
- A więc? Czemu go o to nie zapytasz?
- O co? - spytałam, kiedy szliśmy do kasy.
- Czym jesteście, co to oznacza... no wiesz.
- To, że wy jesteście w związkach, nie oznacza, że ja też powinnam być - warknęłam, mimo że na to nie zasłużyli.
- Wiemy, skarbie - powiedział Jake, kładąc rękę na moim ramieniu, gdy szukałam w portfelu swojej karty kredytowej. - I wiemy też, że lubisz Nialla, a Niall lubi ciebie, więc chcemy, żebyście byli razem.
Westchnęłam.
- Zapytam go o to jutro na balu, ale jeśli to sprawi, że nigdy więcej się do mnie nie odezwie, wtedy oddacie mi swoje pierwsze potomstwo.
- Zgoda - zgodziła się Sophia, a Jake roześmiał  się.

--------------------------------

Kolejny dzień był jednym wielkim pośpiechem. Razem z Sophią miałyśmy wizytę u kosmetyczki, później u manicurzystki, a następnie u fryzjera. Wszystkie te rzeczy odbywały się w całkowicie różnych miejscach.
Ostatecznie postanowiłam włożyć obie sukienki, ponieważ obie wyglądały ładnie i prawdopodobnie szybko nie będę miała okazji ich ponownie założyć, więc tę białą wybrałam na pierwszą część nocy, a tę czarna na drugą.
Kiedy wszystko w końcu było zapięte na ostatni guzik, zrobiłyśmy sobie nawzajem zdjęcia, a następnie jeszcze jedno razem, ale stwierdziłyśmy, że dodamy je na Instagrama dopiero po balu, dzięki czemu nie zniszczymy niespodzianki Niallowi i Liamowi.
Odwiozłam ją do jej domu, po czym wróciłam do swojego, gdzie moja matka prawie się rozbeczała, gdy mnie zobaczyła. Ciągle prawiła mi komplementy i sprawiała, że czułam się niekomfortowo, kiedy starałam się zapakować moją kopertówkę i przygotować się do wyjścia, ale wtedy przypomniałam sobie, że nie mogę wyjść, dopóki Niall mnie nie odbierze. Dlatego musiałam jakoś przetrwać kolejne dziesięć minut komplementów i zdjęć, które były robione pomimo moich protestów.
W końcu zadzwonił dzwonek do drzwi, a ja chyba po raz pierwszy w życiu byłam taka szczęśliwa przez ten znajomy dźwięk.
Wstałam z kanapy, ale moja matka była szybsza, aby otworzyć Niallowi drzwi i wpuścić go do środka.
- Hej Niall!
Usłyszałam dwa całusy, co oznaczało, że prawdopodobnie pocałowała oba jego policzki.
Jezu Chryste.
Pokręciłam głową i wyszłam z salonu, żeby zobaczyć Nialla. Spojrzał na mnie, a ja na niego. Musiałam przyznać, wyglądał niesamowicie.
- Pięknie wyglądasz - sprawił mi komplement i podszedł do mnie z bukiecikiem i butonierką. Zarumieniłam się, gdy wyciągnęłam rękę, aby mógł wsunąć mi bukiecik, a następnie przymocowałam mu butonierkę do kieszeni marynarki.


Moja matka zrobiła nam jakiś bilion zdjęć, zanim Niall w końcu nie powiedział jej, że musimy wychodzić, bo w przeciwnym razie przegapimy sesję na czerwonym dywanie.
Zawiózł nas swoim Bentleyem do Four Seasions, gdzie zaparkował za hotelem, a następnie faktycznie okrążył samochód, aby otworzyć mi drzwi.
- To naprawdę miłe, ale nie podoba mi się to. To nie jesteś ty - zaśmiałam się, kiedy wysiadałam. Niall położył rękę na dole moich pleców i zaprowadził mnie do drzwi, gdzie spotkaliśmy wszystkich, czekających na swoją kolej do zdjęcia.
Jake krzyknął na mój widok i podszedł do nas, aby przytulić mnie mocno, podczas gdy Harry zaczekał z uśmiechem parę kroków dalej.
- Wyglądasz skurwesyńsko cudownie! Spójrzcie na was oboje! I jesteście dopasowani strojem!
- To nie było specjalnie - powiedziałam, dokładnie kiedy Niall odpowiedział mu to samo. Taka była prawda. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że oboje jesteśmy ubrani na biało.
- W takim razie tak było wam pisane! Chodźcie, poprosimy kogoś, żeby zrobił nam w czwórkę zdjęcie - powiedział Jake, a Harry już podchodził do najbliższej osoby, która okazała się Louisem, i poprosił go o to.
Zapozowaliśmy do trzech zdjęć, po czym Eleanor także pojawiła się w pięknej sukni i pocałowała Lou w usta.
- Przepraszam, że się spóźniłam. Coś ominęłam?
- Cóż, wciąż czekamy na naszą pieprzoną kolej do kilku profesjonalnych zdjęć, ale wszyscy i tak wiedzą, że najlepiej wychodzi się na zwykłych selfies - powiedział jej Louis.
Dlatego zrobiliśmy sobie selfie, po czym przyszedł w końcu nasz czas wejścia na czerwony dywan. Parę zatrudnionych fotografów stało w linii po obu stronach, robiąc nam zdjęcia, kiedy szliśmy i kiedy zatrzymaliśmy się, żeby uśmiechnąć się do aparatów. Już wiedziałam, że jutro każdy profil na Facebooku, Twitterze i Instagramie będzie zawalony najlepszymi fotografiami.
W końcu dziesięć minut później weszliśmy do środka i zostawiliśmy nasze płaszcze oraz torby w przebieralni. Z sali, gdzie miał odbyć się bal już rozchodziła się muzyka, a ja rzeczywiście byłam trochę zdenerwowana, gdy przechodziłam obok Nialla i Sophii w kierunku gigantycznych podwójnych drzwi. Może nawet bardziej zdenerwowana niż na tej imprezie z wytwórni płytowej.
Pomieszczenie było pięknie udekorowane, a jak to powiedział Jake, kiedy siadaliśmy przy stoliku światła i atmosfera były 'rozpalone'.
- Jak myślisz, kto zostanie królową balu? - zapytała mnie Sophia, gdy ruszyłyśmy do baru, pozostawiając za sobą resztę.
- Kendall. Lub Eleanor. Prawdopodobnie Kendall - odpowiedziałam i poprosiłam barmana o Słoneczną Tequilę. Sophia wzięła to samo, po czym odwróciła się z powrotem do mnie. Kendall była kiedyś zastępczynią Kylie w drużynie cheerleaderskiej, a teraz została jej kapitanem.
- A królem?
- Niall. Zdecydowanie. Jest nominowany razem z Louisem i Jackiem, ale wygrał w tamtym roku, więc... - odparłam, nie wiedząc jak będę się czuła, widząc go tańczącego na środku z Kendall.
- Nie będziesz zazdrosna?
- O co?
- O jego taniec z królową balu... oraz o ich zdjęcia.
Przysunęłam do siebie swój kieliszek, gdy kelner położył je na ladzie. Wtedy przypomniałam sobie, że nie powinnam pić, dlatego poprosiłam go zamiast tego o szklankę wody, starając się zignorować to nienawistne spojrzenie, którym mnie obdarował.
- Hm, pewnie będę trochę zazdrosna, ale to nic. To tylko taniec. Plus, Kendall jest z Jackiem.
- Racja - przyznała Sophia i złapała swój własny drink, po czym ruszyłyśmy z powrotem do stolika. Wszyscy wiercili się, czekając na pierwszą kolejkę drinków. Później w końcu znaleźliśmy się na parkiecie.
Muzyka była niesamowita, a my dobrze się bawiliśmy. Mimo że nawet nie tańczyłam zbyt dużo z Niallem, ponieważ dziewczyny cały czas prosiły go o taniec i inne rzeczy, to mi i tak udało się (udawać) spędzać miły czas z resztą grupy.
Dwie godziny później wciąż nie miałam szansy na taniec z Niallem, a wszyscy byli już gotowi na ogłoszenie tegorocznej królowej i króla balu, dlatego wszyscy zbliżyliśmy się do sceny.
- Dobry wieczór uczniowie, nauczyciele - zaczął pan Brooks, kiedy zajął miejsce na scenie, trzymając w dłoni kartkę. - Jak wiecie, nastał właśnie jeden z najbardziej wyczekiwanych momentów tego wieczoru. Zaraz ogłosimy zwycięzców na króla i królową.
Spojrzał na sekundę w dół na papier, po czym podniósł ponownie wzrok.
- Najpierw zacznijmy od przedstawienia nominowanych pań. Pierwsza jest Eleanor Calder.
Wszyscy zaklaskali, gdy Eleanor weszła na scenę, a Louis zrobił show, krzycząc i gwiżdżąc.
- Naszą drugą kandydatką jest Kendall Lee!
Nastało jeszcze więcej oklasków, a Kendall stanęła z przyjaznym uśmiechem obok El.
- I ostatnia, ale nie najgorsza, Angelina Heeley!
Jedna z dziewczyn ze składu cheerleaderek stanęła na scenie i uśmiechnęła się do tłumu.
- A teraz nominowani na tytuł króla. Pierwszy jest Louis Tomlinson.
Zawiwatowałam mu głośniej niż powinnam, kiedy wychodził na scenę z szerokim uśmieszkiem.
 - Kolejny jest Jack Halter.
Gdy Jack w końcu znalazł się obok Louisa, pan Brooks pochylił się znowu do mikrofonu.
- I oczywiście, ostatni ale nie najgorszy, Niall Horan!
Tym razem dziewczyny zapiszczały dużo bardziej widocznej, kiedy Niall ruszył przez tłum i stanął obok Louisa.
- Jak powiedziano, czas ogłosić naszego króla i królową. Mogę prosić o werble? 
DJ puścił jakieś gówniane werble, a pan Brooks otworzył kopertę, którą podał mu pan Flack.
- Królem balu zostaje...
Przygryzłam wargę, obserwując przez cały ten czas Nialla.
- Niall Horan!
Wszyscy wybuchli wiwatami. Niall podszedł do pana Brooksa i pozwolił mu założyć na siebie koronę oraz niebieską wstęgę.
- A naszą królową zostaje...
Zauważyłam, że Sophia gapiła się na mnie, ale starałam się to zignorować. Przecież nie miałam się czym martwić.
- Mimo że było bardzo blisko remisu, królową zostaje Angelina Heeley z przewagą dwóch głosów!
Byłam tak samo zaskoczona jak Sophia, Eleanor i Kendall, ale i tak klaskałam, ponieważ to było uprzejme zachowanie. Gdy pan Brooks ukoronował ją i dał jej różową wstęgę z napisem "Królowa Balu 2016", wziął ich obie dłonie i podniósł je do góry. Ale z niego królowa dramatu...
- Panie i panowie, nasi tegoroczni królowie, Niall Horan i Angelina Heeley!
 - Wygląda jak pieprzony sędzia wrestlingu - wyszeptał mi do ucha Jake, a ja nie mogłam nic poradzić na mój głośny wybuch śmiechu, który jednak dość szybko ucichł, ponieważ Niall wziął dłoń Angeliny i poprowadził ją na parkiet, gdzie ludzie zrobili im miejsce na 'pierwszy, wolny taniec', który wydawał się trwać dłużej niż cokolwiek, aż w końcu zakończył się, a muzyka ponownie zaczęła grać.
Wszyscy gratulowali im, dlatego Harry zaproponował mi wyjście na papierosa, ponieważ teraz parkiet był dość zatłoczony.
Wzięliśmy z przebierali nasze płaszcze i wyszliśmy na tył hotelu. Tym razem miałam własną paczkę, dlatego poczęstowałam Harrego papierosem (prawdopodobnie byłam mu winna całą ich tonę), po czym on zapalił oba za jednym razem.
Nie było tak zimno jak spodziewałam się, że będzie w kwietniowy wieczór.
- Więc... wygrał Niall - zaczął, wypuszczając dym. Na zewnątrz było ciemno, dlatego wyglądało to dość magicznie.
- Ta.
- Nie wydajesz się zbyt zadowolona.
- Jestem zadowolona.
- Ale? - zapytał.
Cholera, on tak dobrze mnie zna.
- Ale... ledwo dzisiaj ze mną rozmawiał. To znaczy, wiem, że nie powinnam od niego niczego oczekiwać, ale mimo to no wiesz... Nie jesteśmy razem ani nic.
- Bzdura. Po prostu był w centrum zainteresowania i nie zniósł tego zbyt dobrze. Ale oczywiste jest, że mimo tych wszystkich podkochujących się w nim dziewczyn, on wciąż patrzy tylko na ciebie.
Zaśmiałam się.
- Mówię poważnie - wydął wargę, zaciągając się długo.
- Wiem. Ale jak dotąd jakoś tego nie udowodnił.
- Zrobi to. Mam przeczucie.
- Nieprawda. Powiedz mi co ci powiedział - poprosiłam, a on strzelił mi niewinne spojrzenie.
- Nie wiem o co ci chodzi?
Zmierzyłam go wzrokiem z poważną miną.
Obronnie uniósł do góry ręce, dokładnie w momencie, w którym otworzyły się drzwi, które prawie uderzyły mnie w twarz. To był Niall.
Oczywiście.
Harry po raz ostatni wziął do ust swojego papierosa i niepostrzeżenie wślizgnął mi do dłoni kawałek gumy do żucia.
- Cóż, zostawię was. Robi mi się trochę zimno.
- To wcale nie było oczywiste - odparł Niall, kiedy Harry zamknął drzwi, a ja włożyłam gumę do ust. - O czym rozmawialiście?
Wzruszyłam ramionami.
- O niczym.
Cofnął się o krok, aby na mnie spojrzeć.
- Nic ci nie jest?
Byłam w stanie jedynie myśleć o tym, jak Niall dobrze wyglądał z tą koroną na głowie. Do cholery z nim.
- Tak, jest w porządku.
- Znam cię lepiej niż myślisz, więc wiem że kłamiesz.
Przewróciłam oczami i skrzyżowałam ramiona.
- Serio, to nic. Jest w porządku.
- Kiedy dziewczyny tak mówią, nigdy nie jest w porządku.
- To było seksistowskie.
- Wcale, że nie, taka jest prawda.
Uderzyłam językiem wnętrze policzka.
- Cóż, tym razem to nieprawda.
- Rey.
- Niall.
- Tak czy tak. Na potrzebę dalszej rozmowy powiedzmy, że jest w porządku, mimo że wiem, iż kłamiesz. Przyszedłem tutaj, żeby z tobą porozmawiać i coś ci dać.
Moje serce zaczęło bić szybciej.
O czym on może chcieć ze mną rozmawiać?
I co chce mi dać?
Seks oralny?
Jezu Chryste
!!!
Włożył rękę do kieszeni swojej marynarki, a następnie wyciągnął z niej złotą, wysadzaną diamencikami koronę, która była dopasowana do jego. Tak jakby.
- Co to? - zapytałam głupio, nie bardzo łapiąc, co Niall stara się zrobić.
- Korona. Dla ciebie.
- Dla mnie? Czemu?
- Naprawdę potrzebujesz, żebym ci to wyjaśnił? 
- Tak jakby, tak - odpowiedziałam, patrząc mu w oczy, aby odkryć o czym on do kurwy myśli.
- Wziąłem ją od Angeliny.
- Czemu?
- Bo to ty jesteś moją księżniczką?
Moje serce dosłownie rozpłynęło się, ponieważ zdecydowanie nie spodziewałam się takiej odpowiedzi.
- Co... - zaczęłam, ale Niall już się do mnie zbliżył i umieścił ją na mojej głowie. Poczułam się, jakbym zaraz miała się popłakać wbrew własnej woli. Nie będę płakać 
Nie będę.
Aby powstrzymać się od płaczu, owinęłam ręce wokół jego pasa i przytuliłam go mocno. Przez to, że Niall nie mógł położyć podbródka na mojej głowie, tak jak zazwyczaj to robił, przystawił swój policzek do mojej skroni.
- Czemu? - byłam w stanie tylko o tyle zapytać.
- Ponieważ na to zasługujesz. Zasługujesz na dużo więcej, a ty nawet tego nie dostrzegasz...
Zacisnęłam oczy, starając się jeszcze bardzie nie rozpłakać z tego ogarniającego mnie teraz szczęścia. Niall przytulił mnie jeszcze mocniej.
- Chciałbym, żeby to było proste - odparł w moje włosy.
- Co?
- Po prostu... bycie z ludźmi.
Odsunęłam się od niego.
- Jakby... bycie w związku?
Skinął głową, przygryzając wargę. Znałam go zbyt dobrze, żeby nie zauważyć, że był trochę zdenerwowany i może nawet troszkę przestraszony.
- Więc jakby... co? - wciąż nie byłam do końca pewna co miał na myśli lub do czego zmierzał, ale także bałam się. Ale w jakiś taki dobry sposób.
- Więc jakby... - przedrzeźnił mnie z nerwowym uśmiechem. - Nigdy tego nie robiłem. Ale jakby... może chciałabyś czasami wyjść gdzieś ze mną? Jakby tylko my we dwoje?
- Nie robiliśmy już tego wcześniej?
Przewrócił z rozdrażnieniem oczami.
- Chodzi mi o to, jakbyśmy byli...
Skrzyżowałam ręce, chcąc, aby to powiedział. Westchnął, zdając sobie sprawę czego od niego oczekuję.
- Chcesz być moją dziewczyną? Jakby, chcesz, żebyśmy byli w związku? Zadowolona?
Uśmiechnęłam się, udając, że muszę to rozważyć, tylko po to, żeby pozłościć go trochę.
- Hm... jasne.
Uśmiechnął się i ponownie mnie do siebie przyciągnął, całując mnie głębiej i mocniej niż zwykle, ale podobało mi się to.
Kiedy wróciliśmy na salę, aby zatańczyć, trzymaliśmy się za ręce jak te ckliwe pary na końcu filmów, a wszyscy z naszej grupy krzyknęli i zawiwatowali nam, gdy nas zobaczyli.
- Czy właśnie stało się to, co myślę, że się stało? - spytał Jake, podchodząc do mnie.
Skinęłam głową, kiedy wypuściłam dłoń Nialla, ponieważ chciał iść porozmawiać z Louisem i Zaynem, a Jake po prostu zaatakował mnie, sprawiając, że prawie się przewróciłam.
- Tak się cieszę, suko! - wykrzyknął, a Sophia dołączyła do naszego grupowego uścisku.
Gdy w końcu mnie puścili, zdałam sobie sprawę, że została tylko jedna godzina imprezy, dlatego staraliśmy się jak najlepiej ją wykorzystać. Tańczyłam z Niallem, Louisem, Harrym, Jakiem, Sophią, Zaynem, Eleanor, a później ponownie z Niallem podczas 'ostatniego tańca'.
Kiedy trzeba było już wychodzić, wszyscy rozmawialiśmy o afterparty, które miało się odbyć w domu Nialla, ponieważ jego rodzice wyjechali z jego rodzeństwem na weekend do Londynu.
Niall podrzucił mnie i Sophię do mojego domu, gdzie najpierw chciałyśmy się przebrać, a dopiero potem do niego pojechać.
Już miałam przygotowane ubrania na tę imprezę: czarne shorty, czarna koszulę bez rękawów, czarną uniwersytecką bluzę z nadrukiem litery R, oraz czarne conversy, które były dopasowane do mojego stroju "wszystko na czarno". Sophii ciuchy były trochę bardziej kolorowe, ponieważ była to para niebieskich jeansów, czarne baleriny i biała bluzka.
Zadzwoniłyśmy po taksówkę, a kiedy dotarłyśmy do 'rezydencji' (każdy tak to nazywał) impreza już się rozpoczęła. Wszędzie na zewnątrz były samochody i ludzie, a z wewnątrz rozchodziła się muzyka i światła.
Była tutaj prawie każda osoba, jaką widziałam na balu, dlatego zajęło mi aż dziesięć minut dotarcie do kuchni (wiedziałam, że Niall tam będzie), ponieważ musiałam przywitać się z każdym, kogo rozpoznałam.
Znalazłam Nialla i Louisa tam gdzie się spodziewałam. Rozmawiali o czymś szeptem, dlatego zaskoczyła go, owijając ramiona wokół jego talii i całując jego ramię.
Niall odwrócił się z uśmiechem, a Louis udawał, że wymiotuje, gdy całowaliśmy się przed nim.
Niall wyglądał niesamowicie w czarnej bluzce, czarnych jeansach i jasnoniebieskiej kamizelce.


- Dość długo ci to zajęło - zażartował, podając mi szklankę wody. Louis nie był tym zdziwiony, więc myślę, że po prostu nie zwracał na to uwagi.
- Sorki, wiesz jakie jesteśmy. Nakładanie makijażu zajmuje nam więcej niż wybranie ubrań - zaśmiałam się, a on odpowiedział mi uśmiechem.
Po paru minutach rozmowy, w końcu ruszyliśmy do salonu, gdzie mogliśmy dołączyć do tańczących ludzi.
W którymś momencie podeszła do mnie Eleanor i poprosiła mnie, żebym poszła z nią na górę, aby pomoc Sophii, która (nie tak zaskakująco) była całkowicie pijana i wymiotowała w toalecie.
Zostawiłam Nialla i ruszyłam za Eleanor do łazienki na końcu korytarza. Sophia pochylała się nad ubikacją, wymiotując i krztusząc się, mimo że nic z niej nie wychodziło.
- W porządku? - zapytałam, głaszcząc jej plecy.
Skinęła głową, ale ledwie trzymała się na nogach, dlatego starałam się ją ustabilizować.
- Myślę, że muszę się na chwilę położyć. Na chwilę. Tylko na... chwilę.
Zgodziłam się z nią, a Eleanor pomogła mi ją zanieść do łóżka Nialla. Zdjęłyśmy jej buty, a ja poleciłam Eleanor, żeby przyniosła z kuchni butelkę wody.
Gdy nie wróciła dziesięć minut później, powiedziałam, Sophii żeby została w łóżku, dzięki czemu będę mogła pójść zobaczyć co się dzieje.
Kiedy szłam w kierunku schodów, wpadła we mnie pijana para, a ja odwróciłam się, żeby krzyknąć na nich.
- Hej, uważajcie jak chodzicie.
Zdałam sobie sprawę, że to była Angelika i Luke, mój pieprzony ekschłopak, którzy gapili się na mnie z rozdrażnieniem i czymś jeszcze w oczach.
- To ty uważaj jak chodzisz - ostrzegł mnie Luke, podchodząc bliżej. - Więc wygląda na to, że teraz jesteś z Niallem, racja?
- Minęło pięć miesięcy, odpuść - powiedziałam i przewróciłam oczami.
- Odpuścić fakt, że jesteś dziwką? Jasne - warknął, a ja odwróciłam się, nie chcąc mu na to odpowiadać.
Ale zanim mogłam zrobić cokolwiek innego, usłyszałam jak Angelina woła moje imię i nagle zostałam popchnięta do przodu i zaczęłam spadać ze schodów.
Obijałam o twarde drewno swoją głową, brzuchem i nogami, aż w końcu znalazłam się na dole, gdzie przekręciłam się na bok.
Czułam spływające mi z kącików oczu łzy, które były spowodowane całym tym bólem. Obok mnie już zaczęła się formować mała grupka ludzi.
- Co tu się do kurwy dzieje? - krzyknął Niall, kiedy przepychał się obok dwóch chłopaków, podczas gdy jakaś dziewczyna zaczęła mi pomagać. Zdał sobie sprawę co się wydarzyło, dlatego spojrzał w górę schodów, gdzie Angelina i Luke gapili się na mnie.
- Czy wy jesteście kurwa chorzy! - kontynuował, kiedy zaczął iść po stopniach w ich kierunku.
- Niall, czekaj, ona krwawi! - krzyknęła do niego Eleanor, a ja zdałam sobie sprawę z tego okropnego bólu brzucha, dlatego spojrzałam w dół.
W dół mojej nogi spływała krew, dlatego automatycznie przyłożyłam dłonie do swojego brzucha.
Niall odwrócił się i podszedł do mnie.
- Cholera, muszę cię zabrać do szpitala.

-------------------------------------
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą przetłumaczeniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :)
#BIASpl

Ps: Tu znowu fleanr i fleanr już pozostaje, żeby zbyt nie mieszać. Wiem, że się cieszycie suki.

160 komentarzy:

  1. 1 kom . Jezu ale sie boje . Rey chyba poroni

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu nowy juz sie biorę do czytania ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak sie cieszę, ze wróciłaś! A rozdział hjsfgb ❤️

    OdpowiedzUsuń
  4. Cholera
    dlaczego to się zawsze kończy w takim momencie

    OdpowiedzUsuń
  5. Maj gat :o Rozdział ever najlepszy :D Kocham <33333 <333 Trzymam kciuki za Rey i Niall'a są najlepsi, słodko :3 Czekam na next'a! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przeżyję gdy Rey poroni.To dziecko musi żyć. I w ogóle Rey jest z Niallem ale super ;) szkoda że tylko dwa rozdziały do końca i już nie będzie więcej Reyalla szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejuu w koncu sa razem! �� biedna Rey ��

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie Rey nie może poronic : (

    OdpowiedzUsuń
  9. Cholera, chcę juz nastepny rozdział. Zrób coś żeby był jeszcze w ciągu tygodnia plisss to takie ZAJEBISTE. KC <3

    OdpowiedzUsuń
  10. W końcu ! Strasznie ci dziękuje za to że to przetłumaczyłaś ! codziennie sprawdzałam po milion razy czy jest nowy rozdział ! OMG JESZCZE RAZ WIELKIE DZIĘKI !!! Niall i Rey w końcu razem >>>>>>>> Rey poroniła ja niemogę masakraa <<<<<< czekam z niecierpliwością na nowy ! ILY <3333

    OdpowiedzUsuń
  11. O boże. Nie mogę doczekać się następnego

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak się cieszę, że wróciłaś <2

    OdpowiedzUsuń
  13. Co?! Ona nie może poronić! To byłoby straszne.! Jak to zostały tylko 2 rozdziały?1 Dlaczego tak mało?1 Co ja zrobię ze swoim życiem?! Mam nadzieje że będą jeszcze 2 epilogi ,tak jak w TOTGA,tak? Kocham to FF i jestem załamana,że muszę czekać miesiąc na kolejny rozdział, ponieważ ten zakończył się w najgorszym momencie! Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Omg, dziękuje ze to przetłumaczyłaś dla nas. Jesteś najlepsza!
    Nie mogę uwierzyć, że do końca tylko 2 rozdziały. Jak ja bez tego przeżyje?

    OdpowiedzUsuń
  15. O jaa, poroniła :cc Nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu!

    OdpowiedzUsuń
  16. JEZU DAWAJ NEXTA😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭

    OdpowiedzUsuń
  17. JA PIERDOLE NIENAWIDZE TEJ GLUPIEJ SZMATY JEZU JSDGKJW
    BOZE CO Z DZIECKIEMS AKJFHSDKGJH I REY KURWA MAC

    OdpowiedzUsuń
  18. Cieszymy.!
    O ja pierdole no to sie akcja rozwinela.. a myslalam ze bedzie juz dobrze..

    OdpowiedzUsuń
  19. o kurwa... to był najlepszy rozdział do momentu tego zepchnięcia ze schodów....
    świetne tłumaczenia i czekam na następny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Dlaczego w takim momencie?!! OMFG świadomośc, że kolejny rozdział będzie za miesiąc jest straszna! Ale genialne tłumaczenie ^^

    OdpowiedzUsuń
  21. Boże wszystko byleby Rey nie poroniła😭 mam nadzieję, że kolejny już za niedługo...

    OdpowiedzUsuń
  22. Rey! OMG 😭😭😭😭😭
    Btw kochamy cię suko! ❤

    OdpowiedzUsuń
  23. Wróciłaś suko! Tak!
    Kurwa kocham Cię!
    Kocham to!
    Kocham wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  24. O BOZE TAK SIE CIESZE,ŻE WRÓCIŁAŚ SUKO❤a co do rozdziału to kurwa jak ja nie nawidze tej szmaty Angeliny i tego chuja Luka,jak Rey przez nią poroni to hahsgeyceidjdbvd nie wiem co zrobie������

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak dobrze, że wróciłaś! Od razu widać wielką zmianę w tłumaczeniu. Jestem wdzięczna tłumaczce, która jest odpowiedzialna za poprzedni rozdział, ale Ty dużo lepiej radzisz sobie z polską stylistyką.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  26. Poroni..Może to i dobrze...Nie są na to gotowi wydaje mi się, po za tym jakoś tą ciążą nie bardzo się przejęli. Pali, zapomina o nie piciu i wgl. Lepiej dla nich, przynajmniej rodzice jej nie zabiją...Ogólnie to cudowny rozdział, fajnie, że tłumaczysz. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. NARESZCIE WRÓCIŁAŚ ❤️
    a co do Rey, to Jezu, tak się boję!
    Mam nadzieję, że nic jej nie jest:( I z dzieckiem wszystko w porządku… bo w porządku, prawda?:(

    OdpowiedzUsuń
  28. O BOŻE NIE LUKE JEŚLI ONA PORONI TO CIE ZNAJDĘ -'-
    CZEKAM NA NASTEPNEGO MATKO BOSKA
    DOBRZE ŻE JESTEŚ FLEANR ;*

    OdpowiedzUsuń
  29. YAAAAS BITCH, CZEKAŁAM AŻ WRÓCISZ! CZYTAŁAM PO ANGIELSKU,ALE MUSIAŁAM PRZECZYTAĆ TŁUMACZENIE I TAK JAKBY UMIERAM. PA.

    OdpowiedzUsuń
  30. O KU*WA LUKE IDIOTO PIERDZIELONY!
    JAK ONA PORONI TO ZAJEBIE...
    PS. Dzięki wielkie za dodanie bo byłam już na wyczerpaniu psychicznym hehe ❤

    OdpowiedzUsuń
  31. omg tak suko! cieszę się, że dalej będziesz tłumaczyć, bo jednak poprzedni rozdział źle mi się czytało. tyle emocji w tym rodziale. Niall i Rey razem, Rey poroni, wow. jeszcze raz dziękuję, że tłumaczysz xx

    OdpowiedzUsuń
  32. JEZUUU JAK JA SIE CIESZE ZE TY BEDZIESZ TO TLUMACZYC JAK DOTEJ PORY TO ROBILAS! ZAJEBISTY ROZDZIAL AAAAAA

    OdpowiedzUsuń
  33. Onie, nie mogla poronic😭😭😭😭

    OdpowiedzUsuń
  34. OMFG CO?!!? AOHFUEVNOIW CO ZA PIEPRZONA DZIWKA -,- i jeszcze koniec w TAKIM momencie! omg ciesze sie że zostajesz <33

    OdpowiedzUsuń
  35. Popłakałam się, kurka
    Skoro krew leci- poroniła, matko boska
    Zasrany sukinsyn i suka, ja pindole
    Czekam ma następny!

    OdpowiedzUsuń
  36. Czy będzie druga część biasa?

    OdpowiedzUsuń
  37. no tego to sie nie spodziewałam
    @yourparadisexx

    OdpowiedzUsuń
  38. mam nadzieję, że Rey nie straci dziecka, ale Ronnie ma chyba inne plany :(

    OdpowiedzUsuń
  39. O jezu ale się dzieje masakra...mam nadzieję że nie poroniła. Dziękuję pięknie za tłumaczenie. Mam pytanie będziesz dodawać jeszcze na wattpada? bo przeważnie tam czytam

    OdpowiedzUsuń
  40. Cudowny rozdział ale takiego zakończenia się nie spodziewałam, kompletnie rozbił mnie emocjonalnie

    OdpowiedzUsuń
  41. Jeju, czytalam to juz po angielsku, ale i tak z niecierpliwoscia czekalam na Twoje tlumaczenie. Swietny rozdzial, i nie moge uwierzyc ze to juz niedlugo koniec :c

    OdpowiedzUsuń
  42. Tylko żeby ona nie poroniła blagam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy rozdział może pojawić sie szybciej proszę bo to oczekiwanie mnie strasznie meczy

      Usuń
  43. Zajebiste!!! Ubóstwiam tego fan fiction <3

    OdpowiedzUsuń
  44. Świetny rozdział! Myślę że Rey poroni albo dostała w tym momencie okres lmao

    OdpowiedzUsuń
  45. Yaaaaas! Wracasz! Btw wiedziałam, że poroni 😉

    OdpowiedzUsuń
  46. Pierdolony.Jeżeli cos stanie się z Niallem junior wkraczam do akcji suko

    OdpowiedzUsuń
  47. REY JEST JEGO PIEPRZONĄ KSIĘŻNICZKĄ!!
    to takie słodkie.. jezu wiedziałam, że ona tego dziecka nie urodzi :((((

    OdpowiedzUsuń
  48. To takie było słodkie, i to z koroną i z tym pytaniem. Ale no kurwa...chcę aby Rey była w ciąży i miała przesłodkie dziecko z Niallem :)

    OdpowiedzUsuń
  49. OMG to jest cholernie perfekcyjne

    OdpowiedzUsuń
  50. AAAA! Jak zobaczyłam, że jest nowy rozdział, to moja radość.. no skakałam po pokoju, jak głupia :D
    Jezu, kocham to ff..
    TDB, TOTGA i BIAS to życie! --> To moje motto!
    Biedna Rey, pewnie dziecko umrze, ale nadal liczę, że jednak nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie z tobą w stu procentach to jest najlepsze ff to całe życie a co do dziecka mam nadzieje ze urodzi chociaż niewiadomo

      Usuń
  51. Ja cie chyba kur** zabije!!! Żeby w takim momencie?! Ugh... Ale to nie zmienia faktu, że rozdział boski ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Serio...
    Taki moment.
    Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  53. SERIO W TAKIM MOMENCIE ??!?!!
    CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA KOLEJNY !
    JDJDJDJCKDLD ♥

    OdpowiedzUsuń
  54. Do kurwy nędzy Niall jest taki seksowny i ona nie może stracić dziecka

    OdpowiedzUsuń
  55. Do kurwy nędzy Niall jest taki seksowny i ona nie może stracić dziecka

    OdpowiedzUsuń
  56. O japierdole!!!! Niall taki hsbsjbwjgsbsjeiskxid Kocham

    OdpowiedzUsuń
  57. Biedna Rey, chuj luke i suka angelika ...

    OdpowiedzUsuń
  58. Boże jaki Luke jest pojebany -.- Jakbym mogła to sama bym go zepchnęła z tych schodów razem z ta jego dziwka; -; Ale za to nareszcie Rey i Ni są razem omg *-* 'Bo to ty jesteś moja ksiezniczką' chyba bd płakać :c to jest takie kochane <3 Rozdział jest cudowny życzę dużo weny mam nadzieję ze szybko nowy rozdział pojawi się szybko :) i Szczęśliwego nowego roku xx

    OdpowiedzUsuń
  59. O ja kurwa pierdole
    Rey pls nie poroń

    OdpowiedzUsuń
  60. Jeśli Rey poroni to sobie coś zrobię...
    To opowiadanie jest genialne. Pozdrawiam ;*
    Julianka Styles
    Wattpad: drag_me_down_hazza

    OdpowiedzUsuń
  61. O kurwa! Jebane suki! Mam nadzieje,może nie poroni! Dziękuje za tłumaczenie! ❤️

    OdpowiedzUsuń
  62. Wiedziałam,że z tego dzieciaka to nici ;D

    OdpowiedzUsuń
  63. przeczuwałam, że to dziecko im nie wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  64. nie chce żeby Rey i dziecku cos się stało....

    OdpowiedzUsuń
  65. Bardzo cieszę się, że wróciłaś, bo uwielbiam twoje tłumaczenia, twój styl pisania xx
    Rey nie może poronić, oni mieli razem je wychować i żyć długo i szczęśliwie!
    Maleństwo musi przeżyć, a Angelika za to zapłacić...
    T co Niall zrobił z tą koroną było cudowne.
    Uwielbiam to fanfiction!
    .

    OdpowiedzUsuń
  66. Zakończyć w takim momencie..ahhh.Gdyby Rey straciła dziecko nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem.Może to nawet lepiej,w końcu są tak młodzi.Ale z drugiej strony szkoda maleństwa.A Luke powinien dostać porządnie za swoje.Czekam z niecierpliwością na następny rozdział ;-)

    OdpowiedzUsuń
  67. Zakończyć w takim momencie..ahhh.Gdyby Rey straciła dziecko nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem.Może to nawet lepiej,w końcu są tak młodzi.Ale z drugiej strony szkoda maleństwa.A Luke powinien dostać porządnie za swoje.Czekam z niecierpliwością na następny rozdział ;-)

    OdpowiedzUsuń
  68. Jprdl ten rozdzial to zycie

    OdpowiedzUsuń
  69. NIE MOŻE STRACIĆ TEGO DZIECKA
    FAJNIE,ŻE WRÓCIŁAŚ

    OdpowiedzUsuń
  70. Kiedy kolejny rozdział? KOCHAM TO FF

    OdpowiedzUsuń
  71. Kocham to ff 💝 nie moge sie doczekac nastepnego rozdzialu :D

    OdpowiedzUsuń
  72. Czekam na następny! :D

    OdpowiedzUsuń
  73. Jeju ale sie ciesze, ze wrocilas, najlepiej tlumaczysz! Rozdział super, mam nadzieje, ze nic sie nie stanie z dzieckiem Rey i Nialla:( Czekam na nastepny! :) xoxo

    OdpowiedzUsuń
  74. Dobrze, że wróciłaś, tak się cieszę suko :*:) Nikt nie tłumaczy tak jak ty :D
    Niee, Rey nie może poronić, to zabije i ją i Nialla (tak myślę)
    Angelina to suka niech zginie w piekle!

    OdpowiedzUsuń
  75. Te słowa Nialla ,, bo to ty jesteś moją księżniczką" były takie kochane. Ciekawe co z dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  76. Jeju biedactwo... Ale z jednej strony to dobrze? Nie sa jeszcze gotowi... Reyall wreszcie razem <3 na pewno nie bedzie drugiej czesci? *.*

    OdpowiedzUsuń
  77. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  78. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  79. omg jhobngjfujfpsujcigxgi swietny rozdzial omg yaaaas wreszcie sa razem>>
    dziekuje za tlumaczenie xx

    OdpowiedzUsuń
  80. superrrr!!! Dziękuje że wróciłaś i tłumaczysz :*

    OdpowiedzUsuń
  81. Jejku, jaki Niall jest słodki taki hsksjakskao Mam tylko nadzieję, że Rey i dziecku nic nie będzie. Że nie poroni.
    http://wait-for-you-1dff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  82. Szczerze to mam nadzieję że poroni... Dziecko tylko utrudniało im życie... Czekam na następny rozdział :*

    PS. Dziękuję za tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  83. Ooo tak kocham cie za to, że do nas wróciłaś. Rozdział boski 😍. Co do dziecka to też mam nadzieję, ze poroni, jego urodzenie spowoduje tyle problemów i wszystko jeszcze bardziej utrudni.

    Cytat rozdziału :

    -Czemu ?
    -Bo to ty jesteś moją księżniczką ?

    Kocham i czekam na nexta xoxo


    OdpowiedzUsuń
  84. boże jak się cieszę, że wróciłaś😍 nie zostawiaj nas więcej❤

    OdpowiedzUsuń
  85. ciesze się nieprzeciętnie sukooo

    niallsmoniczka

    OdpowiedzUsuń
  86. wydaję mi się, że Rey straciła to dziecko

    OdpowiedzUsuń
  87. Ja pierdole wiedzialam zecos sie stanie kurwa placze

    OdpowiedzUsuń
  88. KURWA KURWA KURWA
    CO

    OdpowiedzUsuń
  89. O mój boże co ty się dzieje?! :O Ona pewnie poroni, ale Luke i Angelika cooo pojeby.
    Miałam takiego banana na mordzie jak on powiedzial, ze ona jest jego ksiazniczka awwww *,* <3
    Tłumacz dalej i nie zostawiaj nas !!! <3

    OdpowiedzUsuń
  90. Kurde ten rozdział byl taki fajny no bo w końcu są razem i wgl ale koniec mnie zabił. Luke to jakis chory pojeb
    Dziękuję że nadal tlumaczysz:*

    OdpowiedzUsuń
  91. Matko z córką, niech z nią i dzieckiem będzie wszystko w porządku... co za głupia suką... a ja się cieszyłam na małe Niallerki... Matko :(((

    OdpowiedzUsuń
  92. Świetny rozdział!!!! Po prostu gpdpydotsgxlhf <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  93. W końcu jezuu!!! Tak się cieszę :D
    Rozdział zajebisty!!! ♡♡♡
    Czekam na kolejny! ♡.♡

    OdpowiedzUsuń
  94. Jezu cudowny ten rodział! Jak zawsze każdy <3 Ale jak czytałam końcówke to myślałam, że nie wytrzymam...jezu co za debile..ona nie może poronić...proszę nie :C Czekam na kolejny, pisz szybko

    OdpowiedzUsuń
  95. Mega się cieszę, że zostajesz i dziękuje bardzo za kolejny rozdział, na który wyczekiwałam chyba 3 tygodnie, sprawdzając kilka razy dziennie stronkę ���� Nie nawidze Luke'a (btw- mam przyjaciela Luke, który jest dla mnie kimś takim jak Jake dla Rey), ale wyzwiska to jedno, ale żeby zepchnąć kogoś ze schodów?!
    PS Wiem, że to pewnie jest taka wizja jak w amerykańskich filmach, że do bogatego dzieciaka na domówkę przychodzą wszyscy, ale czemu Niall ich nie wywalił skoro wiedział (musiał wiedzieć), że Luke tam jest..
    No bo to było logiczne, że skoro będą na balu to afterparty też..

    OdpowiedzUsuń
  96. OMG!!
    Co za idioci... Jak można kogoś zwalić ze schodów!!! No paranoja...Jeżeli poroni to kuuuuuźwa... Niech Luke się modli żeby nie spotkać Nialla po wizycie w szpitalu...
    Dziękuję że tłumaczysz :) Tak świetnie Ci to wychodzi :***
    Jeszcze raz DZIĘKUJĘ i czekam na następny :))

    OdpowiedzUsuń
  97. Cieszę się że wróciłaś i mam nadzieje ze zostaniesz dla nas i będziesz dalej tłumaczyć. A co do rozdziału ja pierdole, Rey na 100% poroni. Nie mogę się doczekać nowego rozdziału. Kocham

    OdpowiedzUsuń
  98. JEEEJKUUU!! Dziękuje dziękuje DZIĘKUJE, że znów tłumaczysz, że wróciłaś, że będziesz do końca <3

    OdpowiedzUsuń
  99. Jakie to jest cudowne. Czemu zawsze się kończy w takich momentach. Nie mogę się doczekać następnej części. 😘😘

    OdpowiedzUsuń
  100. Ja pierdolę!!! Czemu to musi być takie zajebiste?! A don tego jeszcze te słowa Nialla, ze Rey jest jego ksieżniczką... eeeeeghahht Boże, on jest taki słodki. Po za tym mam nadzieję, ze Rey nic nie będzie, ani dziecku. Horan powinien porządnie obić Lukowi gębę.

    OdpowiedzUsuń
  101. O jejzu nie chce żeby Rey poroniła czekałam na tą dzidzie ;((

    OdpowiedzUsuń
  102. Jeju boję się o Rey i dzidzusia :((

    OdpowiedzUsuń
  103. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  104. O mój pieprzony Boże!!!
    Strasznie mnie ciekawi co się stanie z Rey i maleństwem. A tej suce Angelice chyba bym piznęła. Niech się smaży dziwka w piekle!
    Mam nadzieję, że na następny rozdział nie będziemy musieli czekać kolejny miesiąc, bo przecież nie dam rady! ;c
    Tłumaczenie cudowne. Kocham ❤
    xo

    OdpowiedzUsuń
  105. Zapraszam do dodania swoich ulubionych opowiadań na moim blogu najlepszeff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  106. idk czy tylko ja to zauważyłam, ale w momencie, kiedy było wiadomo że Rey jest w ciąży, niemal każdy pisał rzeczy typu " o boże, nie, dlaczego" etc a teraz nagle te same osoby nie chcą, by poroniła (????)

    OdpowiedzUsuń
  107. Kurwa nie wierzę w to ona nie może poronic :(((( nieee... :( kocham to ff :///

    OdpowiedzUsuń
  108. Kurwa nie wierzę w to ona nie może poronic :(((( nieee... :( kocham to ff :///

    OdpowiedzUsuń
  109. Wydaje mi się że ona raczej poroni ;-; nawet jeśli nie przez ten wypadek Rey ma problemy z odżywianiem, masę stresu itp. :/

    OdpowiedzUsuń
  110. KOCHAM CIĘ LASKA!!

    OdpowiedzUsuń
  111. O nieee. :( Tylko nie dzidzia. :( Zeby tylko Rey nie poronila. :(

    OdpowiedzUsuń
  112. Cieszę się, że jesteś :3

    Biedna Rey, aby Niall urwał Luke`owi jaja za to...

    OdpowiedzUsuń
  113. Super rozdział. Dziękuję Ci, że to tłumaczysz. Oby Rey nie porobiła. To by była tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  114. 1. "STOP
    BYŁAM W TWOJEJ POCHWIE I WYSZŁAM Z TWOJEJ MACICY! DLACZEGO MI TO ROBISZ!!!" - dobre
    2. Awww są razem
    3. NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE Rey NIEEE

    OdpowiedzUsuń
  115. Czekam na kolejny rozdział ^*^

    OdpowiedzUsuń
  116. kurwa.mac.juz.trzecia.noc.nie.spie.i.to.czytam.
    BOZE KOCHAM CIE ZA TO TLUMACZENIE I O BOZE WYCALUJ TWOJA MATKE ODE MNIE ZA TO ZE ISTNIEJESZ KOBIETO

    OdpowiedzUsuń
  117. Tylko nie pozwól nam czekać miesiąc na nowy rozdział plis bo umre jaki zajebisty zakochałam sie w tym ff najlepsze

    OdpowiedzUsuń
  118. Proszę, niech ona tylko nie poroni :/ Mimo, że Niall się do tego nie przyznaje, na pewno też chce aby przeżyło.

    OdpowiedzUsuń
  119. Ma ktos link do angielskiej wersji? Bo juz nie wytrzymuje i muszę przeczytać kolejny rozdział:(

    OdpowiedzUsuń
  120. OMG dzięki ze tłumaczysz !!!! Boże ona nie może poronic :( Dlaczego zawsze w takim momencie !!!???? Nextt bo my tu nie wytrzymamy psychicznie no !!!!! Kocham cię ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  121. Strasznie ci dziękuję za tłumaczenie tego FF! Rey i Niall <3 ale w ciąży chyba nie powinna palić ;-; nie tylko alkohol szkodzi dziecku! Któremu mam nadzieję nic się nie stanie po upadku, choć wątpię...Zobaczymy w następnym rozdziale :)

    OdpowiedzUsuń
  122. Super, że przetłumaczysz BIAS do końca :> Nie umiem pisać komentarzy, ale jest super. Btw, to cieszy mnie cała ta akcja z prawdopodobnym poronieniem :") powinnam się poddać leczeniu, albo coś? Czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  123. Przetłumacz do końca plose

    OdpowiedzUsuń
  124. Dziękuję za tłumaczenie ♡

    OdpowiedzUsuń
  125. Zapraszan na moje ff o Niall'u Horanie....
    http://try-to-destroy-us.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  126. Super tłumaczysz ;* mega sie ciesze ze zdecydowalas sie kontynuowac to opowiadanie ;*

    OdpowiedzUsuń
  127. O Jezu Chryste! Co tu sie dzieje??
    Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze :)))

    ps. Bardzo sie ciesze, ze wrocilas! ♥

    OdpowiedzUsuń
  128. Jejku jak sie cieszę, że jest kolejny rozdział 😍 Już się bałam, że nikt tego już nie będzie tłumaczył 😣 A co do rozdziału. Ona i Niall są tacy uroczy 💕 No i nareszcie razem. A w sumie według mnie to lepiej jakby np poroniła. Nie są na to gotowi :/ to dziecko wzięłoby jej polowe młodości 😂

    OdpowiedzUsuń
  129. cieszę się, że wróciłaś x
    czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  130. Boże umarłam. Boje się o Rey. Ciesze się, że wróciłaś. Dziękuję za ten rozdział i czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  131. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje do dalszego tłumaczenia. Pamiętaj o tym, kochanie :)