czwartek, 29 października 2015

Rozdział 21

Rey's POV:
Przez nie wiadomo jak długo stałam w łazience i gapiłam się na siebie w lustrze, aż w końcu drzwi otworzyły się, a Sophia wtargnęła do środka ze zmartwionym wyrazem twarzy.
- Co się dzieje Rey?
Jej ton był mieszanką złości i zmartwienia, dlatego westchnęłam i odwróciłam głowę, aby właściwie na nią spojrzeć.
- Ja po prostu... nic.
Rzuciła mi swoje spojrzenie pod tytułem "naprawdę suko, naprawdę?" i położyła rękę na biodrze. - Powiedz mi. Teraz.
- Nie miałam od miesiąca okresu.
Sophia zmarszczyła brwi, podchodząc do mnie bliżej.
- A kiedy miał się zacząć?
- Jakiś tydzień temu? I nie przegapiłam go. Nigdy wcześniej się tak nie zdarzyło.
- Może to dlatego, że za mało jesz.
Kurde, ona może mieć rację.
- Tak myślisz?
- Tak - odpowiedziała niecierpliwie. - Ale najbezpieczniej będzie odkryć tego przyczynę u lekarza.
Natychmiast pokręciłam głową.
- Nie. Nie ma mowy. Nie chcę, żeby moi rodzice się o tym dowiedzieli.
- Nie dowiedzą się. Starsza siostra Liama jest lekarzem i myślę, że będzie mogła przebadać cię, aby dowiedzieć się co się dzieje.
- Może po prostu się spóźnia...
- Pójdziemy do niej za tydzień, jeśli nic się nie zmieni, dobrze?
Skinęłam głową.
- Dziękuję.
- Nie masz za co. Zawsze ci pomogę - powiedziała z uśmiechem i przyciągnęła mnie do uścisku.
- Czekaj, nie mów o tym nikomu, okej? Nawet Liamowi.
- Nie powiem. Obiecuję.


-------------------------------------

Kiedy tego dnia skończyłam szkołę, moi rodzice już byli w domu, co wydarzyło się zdecydowanie za wcześnie i wydawało się to trochę podejrzane.
- Co się dzieje? Hej - powiedziałam, gdy weszłam do kuchni. Oboje siedzieli przy stole, popijając herbatę i rozmawiając, więc coś zdecydowanie nie było w porządku.
- Wiesz co jest dzisiaj? - zapytała moja matka, patrząc na mnie.
- Um... poniedziałek?
- Nie. Dzisiaj twoi dziadkowie świętują pięćdziesiątą rocznicę ślubu.
- Naprawdę? Wow.
- Tak. Więc proponuję ci pójść do pokoju i wybrać jakiś ładny strój, ponieważ wieczorem wychodzimy na kolację.
- My, czyli kto?
- Twoi dziadkowie, twój ojciec i ja, Katherine i twój brat z Ellie.
- Dobrze - odpowiedziałam, starając się nie przewrócić oczami, kiedy wychodziłam z pomieszczenia.
Gdy weszłam do swojego pokoju, rzuciłam plecak na łóżko i usiadłam przy biurku, aby sprawdzić Tumblra i zobaczyć co się dzieje na Twitterze. Serio, kto potrzebuje zadań domowych?
Przebrałam się w moje ubrania po domu i rzeczywiście zaczęłam odrabiać prace, które były zadane na najbliższe parę dni, po czym zapytałam samą siebie, czy naprawdę potrzebuję obiadu. Prawdopodobnie nie. I tu nie chodziło tylko o moje zaburzenia odżywiania, ale także o ten węzeł, który czułam w brzuchu na myśl, że mogłabym być w ciąży.
A co jeśli naprawdę jestem? Co powiem Niallowi? Co powiem rodzicom? Jak wszyscy zareagują? Co z moją przyszłością?
Zbyt wiele pytań wirowało mi w głowie i nawet gdybym chciała, nie mogłam ich powstrzymać. Dlatego w celu odsunięcia tych myśli, wyszukałam najnowszy odcinek Teen Wolf i założyłam słuchawki, aby zagłuszyć wszystkie dźwięki, włączając w to te głosy, mówiące mi, że wszystko powoli się pierdoli.


------------------------------------

Niall’s POV:
Zaparkowałem Bentleya obok samochodu mojej matki, co oznaczało, że była już w domu. Co także oznaczało, że razem z moim tatą kontynuowali kłótnię, którą zaczęli rano, zanim wyszedłem do szkoły.
Gdy tylko wszedłem do środka, już mogłem usłyszeć krzyki pochodzące z pierwszego piętra, dlatego poszedłem do salonu, aby sprawdzić, czy moje rodzeństwo tam jest, ale sądząc po zgaszonym telewizorze oraz po tym, że samochód, którego używa nasz szofer nie był zaparkowany obok domu, oboje prawdopodobnie byli na swoich zajęciach pozalekcyjnych.
Kiedy wszedłem do swojego pokoju, rzuciłem plecak na łóżko i poszedłem do łazienki, żeby wziąć prysznic. Gdy już skończyłem i usiadłem przy biurku, starając się rzeczywiście napisać esej, który był zadany na jutro, ich krzyki były zbyt głośne jak na mój gust, dlatego wyszedłem ze swojej sypialni i ruszyłem do nich.
Pchnąłem drzwi i starałem się nie wyglądać na zaskoczonego, gdy moje oczy spotkały panujący tam chaos - pościel była rzucona pod ścianę, szklany, rozbity stolik stał w rogu, parę stłuczonych waz leżało na podłodze obok okna, ale najważniejsza w tym wszystkim była moja płacząca matka oraz czerwony na twarzy ojciec.
- Czy możecie się do kurwy zamknąć? Tak bardzo mam dość waszych krzyków, a właśnie próbowałem odrobić zadania domowe, ale kurwa przez was nie mogę! Przestańcie się kłócić i pomyślcie o tym, że macie w tym domu dwójkę małych dzieci, które wciąż myślą, że ich rodzice się kochają, dobrze?
Gapili się na mnie bez słowa, prawdopodobnie byli tak samo zaskoczeni jak ja na mój nagły wybuch. To znaczy, zawsze mówiłem im, żeby zamknęli się i przenieśli swoją kłótnię w inne miejsce, ale nigdy wcześniej nie byłem taki zły lub taki poważny.
Zatrzasnąłem drzwi od ich pokoju i wróciłem do swojego, również go zatrzaskując, a następnie rzuciłem się na krzesło. Jednak przeszkadzała mi ta cisza i jak na ironię nie mogłem się skupić na tym, co powinienem teraz robić, dlatego zalogowałem się na WhatsAppa na moim laptopie i odpowiedziałem na parę rozmów, które tak naprawdę mnie w ogóle nie interesowały.
Zablokowałem parę dziewczyn, które działały mi na nerwy, a następnie zaplanowałem z Zaynem i Louisem kolejną sesję palenia, po czym kliknąłem na rozmowę z Rey, która ostatnim razem została zakończona moim ":))" dwa dni temu.
Przygryzłem wagę, kiedy myślałem nad tym, co mógłbym jej napisać tak, żebym nie wyglądał na zbyt zdesperowanego i żeby jej za bardzo nie przeszkadzać.
Czemu w ogóle czuję się, jakbym miał jej przeszkadzać? Nigdy wcześniej nie miałem z nikim takiego problemu.
Dlatego napisałem:
Niall: Hej :)
Niall: Czemu wybiegłaś dzisiaj z klasy?
Wiadomość została dostarczona, ale ona nie odpisała mi od razu, dlatego zminimalizowałem okienko czatu i wróciłem do pracy. Niby miałem pisać esej z historii, ale mogłem jedynie myśleć o tym co robi teraz Rey i czemu do cholery wybiegła dzisiaj z sali.
Byłem w trakcie kopiowania jakiegoś eseju z internetu, kiedy dostałem powiadomienie od Rey.
Rey: Źle się czułam.
Rey: Czemu pytasz? Ominęło mnie coś ciekawego? :))
Niall: Nie.
Niall: Po prostu się o ciebie martwiłem, to wszystko.
Rey: Niall Horan się o kogoś martwił? Wooow.
Rey: Nie sądziłam, że dane będzie mi doczekać tego dnia.
Rey:  :)))
Niall: *wkurzona emoji*
Oblizałem usta i zamknąłem rozmowę, dzięki czemu mogłem skoncentrować się na eseju. Kilka minut później nastało pukanie do drzwi, a ja nie odezwałem się, ale mimo to one i tak się otworzyły.
- Nie pozwoliłem ci wejść - powiedziałem i obkręciłem się razem z krzesłem. Mój ojciec stał we framudze ze skrzyżowanymi rękami, wyglądając na bardziej zmęczonego niż kiedykolwiek wcześniej go takiego widziałem.
- Co? - zapytałem.
- Możemy porozmawiać?
- Nie wiem. Będziesz krzyczał i rzucał rzeczami?
- Rzucanie rzeczami było sprawką twojej matki.
Przewróciłem oczami. Nigdy nie stawałem po którejś ze stron, ponieważ w ogóle mnie to nie obchodziło lub przynajmniej starałem się tym nie przejmować. Ale tym razem, gdy zobaczyłem moją matkę tak zdenerwowaną i rzeczywiście płaczącą, chciałem wziąć jej stronę.
- Co? - powtórzyłem.
- Twoja matka i ja przechodzimy przez ciężkie chwile.
- W takim razie przechodzicie przez te "ciężkie chwile" już od lat.
Westchnął i usiadł na skraju mojego łóżka, zachowując dystans.
- Więc o co się kłóciliście? Czemu po prostu się nie rozwiedziecie? To wszystkim by pomogło, serio.
- Ponieważ się kochamy.
Prychnąłem, ale potem zdałem sobie sprawę, że w to w ogóle nie była odpowiedź, jakiej się spodziewałem otrzymać. Myślałem, że to będzie coś w stylu "przez twoje rodzeństwo" lub "ponieważ rozwód jest zbyt skomplikowany, za dużo papierkowej roboty, a my nie mamy na to czasu". Ale zdecydowanie nie to.
- Jak to działa? To w ogóle nie ma sensu - powiedziałem, odwracając się, żeby przeszukać szuflady mojego biurka za paczką papierosów. Zdecydowanie potrzebowałem zapalić, jeśli miałem przejść przez tę rozmowę.
Mój ojciec zaczekał aż zapalę fajkę i wyciągnę z jednej z szafek popielniczkę. Pokazałem mu, żeby kontynuował, podczas gdy ja starałem się wyglądać tak obojętnie, jak to tylko było możliwe.
- My, ja...
- Tak, tak, kochacie się. W takim razie czemu się kłócicie? Zdradziłeś ją? Ona cię zdradziła? Chodzi o pieniądze? 
- Jest zazdrosna o moją nową sekretarkę i chce wziąć pracę w Londynie, żeby być ode mnie jak najdalej, ponieważ uważa, że ją zdradzam, ale ja chcę, żeby ona tu została.
- Zdradziłeś ją?
Pokręcił głową.
- Nie. Nigdy bym nie mógł.
- Więc czemu ona myśli, że to zrobiłeś?
- Bo w tamtym miesiącu zabrałem Jane do restauracji na jej urodziny, a jeden z przyjaciół twojej matki widział nas przy stoliku.
- Czemu wziąłeś ją do restauracji, skoro wiedziałeś, że to ją zdenerwuje?
- Nie wiedziałem. Powiedziałem jej dokładnie to samo co myślałem, że po dwudziestu latach małżeństwa ufamy swoje wystarczająco, aby zrobić coś takiego.
- Gówno prawda.
Nie odwracając wzroku od mojego ojca, strzepnąłem kciukiem papierosa, aby popiół wpadł do popielniczki.
- I o co chodzi z tym Londynem? Co oferuje jej ta praca?
- Będzie musiała pracować co drugi tydzień, cztery dni w tygodniu w nowej firmie, która proponuje jej stanowisko prezesa. Zarabiałaby dwa razy więcej niż teraz, a wykonywałaby znacznie mniej roboty.
- Więc? Pozwól jej ją wziąć.
- Powiedziałem jej, żeby ją wzięła, ale ona chce się tam przeprowadzić, mimo że mogłaby pracować tam co drugi tydzień, od poniedziałku do czwartku 
- Więc jaki jest problem?
- Problemem jest to, że chce się tam przeprowadzić. Szczerze Niall, nie rozumiesz?
- To czego nie mogę zrozumieć, jest to, że przez cały pieprzony czas musicie się kłócić o nawet najmniejsze rzeczy.
- ALEX! - krzyknęła z dołu moja matka, a ojciec wstał z łóżka.
- Posłuchaj mnie synu.
Uniosłem brwi, gdy odłożyłem papierosa.
- Moment, w którym przestaniecie się kłócić, jest momentem, w którym wiesz, że już przestaliście się o siebie troszczyć. I to jest przerażające. Wolałbym kłócić się z twoją matką o to co mamy, niż przestać się kłócić i wszystko stracić.
Nie powiedziałem nic więcej, gdy patrzyłem, jak wychodzi z pokoju. Po prostu wyciągnąłem kolejnego papierosa i zapaliłem go, po czym odwróciłem się do komputera, aby zobaczyć, czy Rey odpowiedziała na moją ostatnią wiadomość.
Rey: Przepraszam.
Rey: Po prostu jestem teraz zestresowana.
Niall: Czemu?
Rey: Moi rodzice chcą, żebym poszła z nimi na jakąś wystawną kolację.
Rey: Bo moi dziadkowie obchodzą dzisiaj pięćdziesiątą rocznicę ślubu.
Rey: A nie jestem teraz na to w nastroju.
Niall: A gdzie idziecie?
Rey: Rosso.
Niall: Nigdy tam nie byłem.
Rey odczytała moją wiadomość, ale mi nie odpowiedziała. Zawsze nienawidziłem tej części. Kiedy naprawdę chciałem z kimś porozmawiać, ale rozmowa zatrzymywała się, a ja nie wiedziałem zbytnio co jeszcze mógłbym napisać. 
Zamknąłem konwersację i zostawiłem to tak, a następnie wyciągnąłem papierosa.
Po skończeniu kopiowania i wklejania eseju oraz po usunięciu części, które brzmiały zbyt mądrze jak na moje słownictwo, stwierdziłem, że to koniec roboty, dlatego przeniosłem się z laptopem na łóżko, żeby obejrzeć nowy horror.
Dwie godziny później usłyszałem na dole moje rodzeństwo, dlatego zatrzymałem film i zaczekałem na nich, aż przyjdą do mojego pokoju przytulić mnie, tak jak zazwyczaj to robią.
Kiedy drzwi otworzyły się, nie miałem nawet szansy się do nich obrócić, ponieważ oni już wskoczyli na mnie i krzyknęli moje imię.
- Niall!! Nauczyliśmy się dzisiaj liczyć do stu! - powiedziała mi Lilly i owinęła ręce wokół mojej szyi, podczas gdy Eddie usiadł na mnie z uśmiechem.
- Ja potrafię policzyć do stu dziesięciu! Ha! - powiedział i wystawił język.
Lilly popchnęła go, przez co zaczęli się bić, a ja musiałem ich rozdzielić.
- Hej, hej, hej! Co wam mówiłem o kłótniach?
- Że nie powinniśmy tego robić - Eddie wydął wargi i usiadł koło mojej głowy.
- Możemy pooglądać bajki na twoim komputerze? Mama i tata są na dole.
- Oczywiście. Co chcecie obejrzeć?
- Kopciuszka! - odpowiedziała Lilly w tym samym czasie, gdy Eddie powiedział "Aladyna".
- Dobrze. Najpierw zobaczymy Kopciuszka, a później Aladyna. Może być?
Skinęli głowami, po czym oboje położyli się obok mnie i wtulili się do mojej piersi. Kiedy film się skończył, włączyłem Aladyna, a później odesłałem ich do łóżek, ponieważ było już po dwudziestej.
Postanowiłem sprawdzić czy Rey coś do mnie napisała, ale nie miałem szczęścia. Dlatego to ja wysłałam do niej wiadomość.
Niall: Jak tam kolacja?
Rey: Cóż, pomijając rasistowskie i seksistowskie żarty, wszystko jest ok.
Rey: Chyba.
Niall: Nuudzę się.
Niall: Myślisz, że możesz wyjść na jakieś 10 minut?
Rey: Tak, proszę.
Wstałem z łóżka i podszedłem do szafy, aby przebrać dresy na jakieś jeansy, po czym złapałem kluczyki od Bentleya i wyszedłem z pokoju.
Rodzice siedzieli teraz w salonie i już się nie kłócąc, oglądali jakieś tv show. Mój ojciec odwrócił głowę, gdy byłem już przy drzwiach, ale nie zapytał mnie, gdzie idę, dlatego po prostu wyszedłem z domu.
Wiedziałem, gdzie znajduje się Rosso, ponieważ to było jedno z ulubionych miejsc Louisa. On i Harry mogli tam chodzić na swoje potajemne randki, a nikt kto ich zna by ich tam nie przyłapał.
Dotarcie tam samochodem zajęło mi dziesięć minut i niestety musiałem zaparkować przecznicę dalej, ponieważ parking był tylko dla klientów.
Napisałem jej, aby wyszła na zewnątrz, a następnie usiadłem na ławce za rogiem i zapaliłem papierosa. Zobaczyłem ją dość szybko, gdy wychodziła z restauracji i rozejrzała się dookoła, aż w końcu mnie zauważyła.
Wyglądała pięknie. Miała na sobie białą sukienkę z pasującą skórzaną kurtką oraz parę białych balerinek, w których musiała zamarzać.



- Hej - powiedziała Rey i usiadła obok mnie, zakładając nogę na nogę.
- Hej.
- Dość zimno tu na zewnątrz, racja? 
- Tak. Przepraszam. Po prostu chciałem cię zobaczyć - powiedziałem, zanim mogłem się powstrzymać. Od kiedy to przyznaję takie rzeczy na głos, a co dopiero myślę je i czuję?
Uśmiechnęła się, co oznaczało, że jednak to było tego warte.
- Jak tam kolacja z twoją rodziną?
- Eh. Jak dotąd nudna - powiedziała, a następnie spojrzała na papierosa, którego właśnie trzymałem.
- Chcesz jednego?
- Tylko buszka. Nie chcę, żeby moja matka wyczuła, że paliłam.
- Chodź tu - powiedziałem, po czym zaciągnąłem się i przybliżyłem się do jej twarzy, dzięki czemu mogliśmy wymienić się dymem.
Gdy go wypuściła, odwróciła głowę, żeby na mnie spojrzeć. W jej oczach było coś, co nie dawało mi spokoju i nie wyglądało to zbyt dobrze, dlatego zapytałem ją czy wszystko z nią w porządku.
- Co masz na myśli, mówiąc w porządku?
- No wiesz, tak ogólnie. Wciąż nie wiem, czemu wybiegłaś z klasy.
- Mówiłam ci, że bolał mnie brzuch.
- Powiedziałaś mi, że źle się czułaś.
Przygryzła wargę.
- Wychodzi na to samo.
Coś się nie zgadzało w jej wyjaśnieniu, ale nie chciałem na nią naciskać, skoro było oczywiste, że nie ufała mi wystarczająco, aby powiedzieć mi, co się tak naprawdę stało.
Wiem, że to nie powinno mnie niepokoić, ale niepokoiło. Bardzo.
- A z tobą wszystko w porządku?
Skinąłem głową.
- Wydajesz się nieobecny.
- Bo nie powiesz mi, czemu naprawdę tak nagle wyszłaś z klasy.
Westchnęła.
- Już ci mówiłam. Naprawdę, po prostu źle się czułam, więc wyszłam.
- Wymiotowałaś?
- Nie.
Pochyliłem głowę, żeby strzelić jej sceptyczne spojrzenie.
- Nie! - powiedziała, tym razem bardziej obronnie.
- Kiedy ostatni raz...
- Wiesz co? Jeśli poprosiłeś, żebym wyszła tu tylko po to, żebyś mógł mnie przepytywać o moje "zaburzenia odżywiania", to wiedz, że wrócę do środka. Do zobaczenia jutro - powiedziała i wstała, wygładzając sukienkę.
Złapałem jej rękę i także wstałem, nie chcąc, żeby odeszła. Z jakiegoś powodu poczułem potrzebę, aby przyciągnąć ją do siebie i przytulić ją, owijając ręce wokół jej szyi.
- Przepraszam. Po prostu się martwię, to wszystko.
- Czy to dziwne, że ci nie wierzę? - spytała tym razem rozbawionym tonem, co oznaczało, że jej złość już prawdopodobnie przepadła.
- Nie. Sam bym sobie nie uwierzył.
- Ale jednak wierzysz?
Odsunęła się ode mnie, aby spojrzeć na mnie, kiedy zadała to pytanie. Skinąłem głową.
- Wierzę.
- W takim razie dobrze.
Uśmiechnąłem się i pochyliłem się, żeby złożyć szybki pocałunek na jej ustach, ale ona kontynuowała go, uchylając swoje wargi i złączając nasze języki.
Pocałunek nie trwał długo, ponieważ ona odsunęła się dość szybko, mówiąc, że musi wracać, zanim jej rodzice wpadną na pomysł, że mogła wyjść zapalić, bo już zaczęli podejrzewać, że to robi.
Chciałem powiedzieć jej, że ma osiemnaście lat i może robić co tylko zechce, ale wtedy przypomniałem sobie, że istnieją jeszcze rodzice, którzy naprawdę dbają o dobro swojego dziecka, dlatego pocałowałem ją w czoło i pozwoliłem jej odejść.
Zaczekałem, aż wejdzie do restauracji, po czym wsiadłem do auta i odjechałem.
Kiedy dotarłem do domu, rodzice wyszli gdzieś, a ja sprawdziłem pokoje Eddiego i Lilly, żeby upewnić się, że śpią. To trochę nieodpowiedzialne zostawić na noc dwójkę małych dzieci w domu, ale nie miałem na kogo przez to nakrzyczeć, dlatego po prostu poszedłem do siebie i spakowałem się na jutro do szkoły.
Dwie godziny później, gdy leżałem w łóżku, wciąż oglądając American Horror Story, doszło do mnie, że to znowu będzie jedna z tych nocy, kiedy po prostu z jakiegoś powodu nie mogę spać. Przeanalizowałem w głowie wszystko co dzisiaj zjadłem i nie było w tym nic nadzwyczajnego; nic co zawierałoby za dużo cukru. Nie piłem nawet żadnych energetyków.
Gdy w końcu wyszło słońce, już musiałem ubierać się do szkoły, dlatego tylko wziąłem szybki prysznic i przebrałem się w jakieś bardziej reprezentacyjne ubrania, po czym opuściłem dom.

Rey’s POV:
Tydzień później nie byłam w humorze na lekcje, dlatego gdy tylko tata wysadził mnie i Katherine, dołączyłam do Zayna i Louisa za budynkiem szkoły, gdzie wiedziałam, że będą palić.
Jedynym z powodów było to, że nie widziałam ani nie rozmawiałam z Niallem od wtorku, co było ostatnim dniem, kiedy pojawił się w szkole. Kolejnym powód był taki, że spóźniał mi się okres, a miałam umowę z Sophią, że pójdziemy dzisiaj do lekarza sprawdzić co jest nie tak.
I okazało się, że miałam rację z tą częścią o paleniu - Louis, Zayn i Niall opierali się o mur, paląc. Kiedy zobaczyłam Nialla, poczułam w brzuchu to nieznane ciepło zmieszane z motylkami i uczuciem jakbym miała być chora.
Miał na sobie czarne, jeansowe rurki, czarną koszulkę, szarą bluzę pod skórzaną kurtką i dopasowane czarne vansy.



- Hejjj - powiedziałam i zaczęłam całować wszystkich w policzki, a kiedy dotarłam do Nialla, on odwrócił głowę, żeby pocałować mnie w usta.
- Gdzie byłeś? - zapytałam go, krzyżując na piersi ręce w krytykujący sposób.
- Co masz na myśli?
- Co mam na myśli? Nie widziałam cię przez prawie cały tydzień.
- Martwiłaś się? - zapytał z uśmieszkiem. Coś w jego oczach pozostawało smutne, mimo że jego szeroki uśmiech sugerować coś innego. Jednak nie chciałam tego wywlekać przed wszystkimi. 
- Martwiłam się.
Po tym zmienił temat, co oznaczało, że prawdopodobnie nie chciał, żeby reszta grupy wiedziała gdzie był lub po prostu nie chciał o tym gadać.
- Tak bardzo nie jestem dzisiaj w nastroju na szkołę. A mamy sprawdzian z historii, kurwa - wymamrotałam, gdy wszyscy w końcu ruszyliśmy w kierunku głównego wejścia.
- Mam tak samo - powiedział Niall, owijając wokół mnie rękę. - Chcesz iść na wagary?
- Na wagary? Jakby, tylko z historii?
- Nie, jakby na cały dzień.
- I co byśmy robili? - zapytałam, kiedy zatrzymaliśmy się, dzięki czemu mogłam wziąć z szafki swoje rzeczy.
- Nie wiem. Obejrzymy film. Wyskoczymy na kawę. Pójdziemy do mnie.
- Cóż, zdecydowanie nie mogę wrócić do mojego domu, ponieważ moja matka wciąż nie wyszła do pracy.
- W takim razie dobrze. Zawiozę nas do galerii.
Westchnęłam.
- Co jeśli moi rodzice się o tym dowiedzą?
- Nie dowiedzą.
- Czemu jesteś taki pewien?
Uniósł brew.
- To ja, Niall. Zawsze znajdę jakieś rozwiązanie.
- No dobrze.
Zamknęłam szafkę i ogłosiłam Sophii, że wychodzę na cały dzień. Spojrzała na mnie, później na Nialla, a następnie ponownie na mnie.
- Jesteś pewna?
Skinęłam głową.
- Wciąż jesteśmy umówione na czwartą?
- Tak.
- Super, zadzwonię do ciebie, kiedy skończę lekcje.
Pocałowałam ją w oba policzki, a następnie poszłam za Niallem znowu na zewnątrz, zaraz przed tym, gdy zadzwonił dzwonek, ogłaszając zajęcia.
- Co robicie o czwartej?
Spanikowałam.
- Uh... Razem z Sophią idziemy um... ona zamierza kupić tabletki antykoncepcyjne i chce, żebym z nią poszła, ponieważ jeszcze nigdy tego nie robiła.
Niall zmarszczył brwi, ale nic nie powiedział. Wsiedliśmy do jego samochodu i dość szybko, prawdopodobnie ze względu na jego szaloną jazdę, dotarliśmy do galerii. 
- Starbucks? - spytał, a ja przytaknęłam.
- Oczywiście. Zapomniałeś komu to proponujesz? - zaśmiałam się.
Uśmiechnął się i przytrzymał mi drzwi od kawiarni, po czym wszedł do niej za mną.
Dwoje ludzi zza lady spojrzeli na nas ze zirytowaniem, prawdopodobnie nie chcąc tak wcześnie zaczynać swojej pracy.
Zamówiłam karmelową latte, a Niall amerykańską kawę, po czym poszliśmy usiąść w kącie.
- Niall?
- Hm?
Spojrzał na mnie znad swojego napoju.
- Ufasz mi?
- Tak, oczywiście.
- Więc powiesz mi czemu nie było cię w tamtym tygodniu w szkole?
- A ty powiesz mi czemu ostatnio wybiegłaś z sali? - prychnął.
- Mówiłam ci już. Czemu nie możesz mi uwierzyć?
- Bo znam cię. Kłamiesz.
- Skąd możesz wiedzieć, że kłamię?
- Bo jesteś zbyt dobrą osobą, aby kłamać komuś prosto w twarz, więc gdy tylko kłamiesz, patrzysz na moje usta lub na mój nos. Gdziekolwiek byleby nie w oczy.
- Może lubię twój nos. Lub może po prostu chcę cię pocałować.
Cóż, oba te zdania są prawdą...
- Widzisz, także znam cię wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, że nie powiedziałabyś żadnej z tych rzeczy, nie mając konkretnego powodu.
- A tym powodem jest? - spytałam, unosząc brwi i pochylając się do niego bliżej.
- Fakt, że starasz się ukryć to, że właśnie mnie okłamujesz. 
- Nieprawda!
- Wciąż ci nie wierzę.
- Jesteś taki męczący.
Wzruszył ramionami.
- Dokładnie tak jak i ty, Rey.
- Dobrze. Jeśli powiem ci dlaczego wybiegłam z klasy, ty powiesz mi czemu nie byłeś w szkole?
- Jasne.
Spojrzałam mu w oczy.
- Wybiegłam z klasy, ponieważ źle się czułam.
Niall przygryzł wargę.
- Dobra. Wierzę ci.
Teraz czułam się źle, że go okłamywałam, ale on nie zasługiwał na ten strach przez tą rzecz z okresem, dopóki nie będę całkowicie pewna.
Mój telefon zawibrował w kieszeni. To była wiadomość od Perrie na naszej grupowej konwersacji na WhatsAppie. Napisała, że jej rodzina za chwilę będzie w Manchesterze, więc powinniśmy się spotkać gdzieś po szkole. Wyjechała odwiedzić swoją babcię w szpitalu, aby upewnić się, że wszystko z nią w porządku.
- Więc? - spytałam, kierując swoją uwagę z powrotem na Nialla.
- Więc co?
- Czemu nie byłeś w szkole? To znaczy, jeśli nie czujesz się komfortowo, nie musisz mi mówić...
- Nie, nie chodzi o to.
Uniosłam brwi.
- Byłem w szpitalu.
- Co?
Moje serce zaczęło bić szybciej, a ja musiałam przypomnieć sobie, że on przecież był dokładnie przede mną, co oznaczało, że w jakiś sposób wszystko z nim dobrze.
- Po co? Nic ci nie jest?
- Moja matka je zobaczyła - wyjaśnił i podciągnął prawy rękaw, aby pokazać mi ślad poziomych blizn, ciągnących się aż do łokcia.
Moje serce zatonęło w dole mojego brzucha, a ja poczułam się, jakbym miała się rozpłakać, ale starałam się tego nie pokazać.
- Czemu?
- Czemu je zobaczyła?
- Nie, czemu je zrobiłeś?
Wzruszył ramionami.
- Moi rodzice kłócili się naprawdę głośno, więc dziadkowie musieli zabrać do siebie Eddiego i Lilly na parę dni. Plus miałem jakieś problemy z bezsennością i inne gówno. Zbyt wiele się tego nazbierało i po prostu musiałem to zrobić.
Oparłam podróbek o moją dłoń i spojrzałam na jego rękę. Zastanawiałam się czy to bolało i jak i czemu i gdzie.
- Więc zabrała cię do szpitala?
- Przebierałem się w pokoju, kiedy ona weszła powiedzieć mi, że musimy wyjść na przyjęcie z wytwórni płytowej, które wyprawiał mój ojciec tamtej nocy. Ale wtedy zobaczyła te ślady i przełożyli wszystko o dwa tygodnie. Jakby to była wielka sprawa - mruknął.
- To jest wielka sprawa. Też bym się martwiła - zrobiłam krótką przerwę. - Gdzie cię zabrali?
- Do centrum zdrowia psychicznego.
- Oh.
- Tak. Dali mnie na obserwację psychiatryczną - powiedział, prychając.
- To nie jest coś z czego można się śmiać.
- Jakbym miał się zabić.
- Cóż, każdy by tak pomyślał, sądząc po tych bliznach - powiedziałam i przebiegłam przez nie palcami, po czym zsunęłam jego rękaw w dół, ponieważ nie mogłam na nie dłużej patrzeć.
- Nigdy nie popełniłbym samobójstwa. Muszę opiekować się rodzeństwem i moimi przyjaciółmi... i tobą.
- Mną? - zapytałam zaskoczona.
- Tak. Kto by się upewniał, że jesteś bezpieczna i szczęśliwa? A poza tym, myśl, że ktoś inny mógłby cię całować sprawia, że przewracałbym się w grobie.
Starałam się nie uśmiechnąć, ale nie udało mi się to.
- Nie powinnam się teraz uśmiechać.
- Eh, nie pozwól, aby to uderzyło ci do głowy - powiedział i puścił mi oczko.
- Postaram się, obiecuję - odpowiedziałam na jego żart, zadowolona, że znowu jesteśmy sobą.
Po tym Niall sprawdził swój telefon i zrobił krótką przerwę, żeby sprawdzić swoje wiadomości oraz tablicę z najnowszymi wydarzeniami.
- Perrie dzisiaj wraca - powiedział.
- Wiem, widziałam.
Spojrzał na mnie i wziął łyka swojej kawy, po czym wrócił do iPhona. Dostałam snapa od Perrie, która siedziała w fotelu kierowcy i razem z całą rodziną uśmiechała się do aparatu.
Odpowiedziałam jej zdjęciem mnie i Nialla, pisząc "nie snapuj, gdy prowadzisz".
Odesłała mi tym razem filmik, na którym nagrała drogę. Następnie wysłała mi jeszcze jeden, na którym uśmiechała się, a jej rodzice wyglądali na trochę zmartwionych. Napisała na nim "jesteście tacy słodcy! powinniście być razem!".
Zrobiłam zdjęcie mojej uśmiechniętej miny i wysłałam jej ją, po czym otworzyłam WhatsAppa, aby napisać jej jaka jest sytuacja z Niallem, ponieważ zawsze chciała wiedzieć co się dzieje.
Wiadomość nie została odczytana, dlatego zablokowałam ekran i spojrzałam z powrotem na Nialla.
- Chcesz iść na jakiś film?
- Jaki?
- Nie wiem. Cokolwiek co grają o dziesiątej.
- Jasne - uśmiechnęłam się.
- Super. Chodźmy kupić coś do jedzenia.
- Teraz? - zapytałam z paniką. Z jakiegoś powodu zawsze czułam się dziwnie, gdy jadłam przy Niallu.
- Nie, to znaczy, kupmy coś do kina. Zawsze jest zabawniej kupować rzeczy w spożywczaku, a potem jeść je w kinie. Ale jeśli nie jesteś teraz głodna, to możemy...
- Nie, nie. W porządku. To znaczy... jadłam ogromne śniadanie - skłamałam i uśmiechnęłam się, starając się bez podejrzeń patrzeć mu w oczy.
Wydawał się mi wierzyć, dlatego ruszyliśmy do najbliższego sklepu i kupiliśmy dużo słodyczy i słonych przekąsek, które schowaliśmy do mojego plecaka.
Trafiliśmy na naprawdę okropną komedię romantyczną, ale przetrwaliśmy ją, obściskując się i wyśmiewając wszystkie banalne wątki. Nawet nie zdaliśmy sobie sprawy, że film się skończył, kiedy ktoś odchrząknął za nami, mówiąc nam, że to koniec i chcą posprzątać nasze miejsca.
To się właśnie dzieje, kiedy całujesz się z kimś w kinie i tracisz poczucie czasu.
Po filmie poszliśmy do tej strefy galerii handlowej, gdzie znajdują się różne restauracje, aby kupić coś do jedzenia, a zanim się obejrzeliśmy, była już piętnasta, co oznaczało koniec lekcji, a ja miałam spotkać się z Sophią za piętnaście minut na przystanku.
Niall zawiózł mnie z powrotem pod szkołę, gdzie złapałam Sophię, a on zabrał Liama i Louisa.
- Więc jak było? - zapytała Sophia tak szybko, jak wsiadłyśmy do autobusu, który jechał w kierunku szpitala.
- Dobrze. Poszliśmy do Starbucksa, a później do kina. Było miło.
- Więc... to była jakby randka. Długa randka.
Przewróciłam oczami.
- Tak jakby. Czy ktokolwiek mówił coś, że nie ma mnie w szkole?
- Uh, pan Andrews zapytam mnie gdzie jesteś i czy wszystko porządku od ostatniego razu. Powiedziałam mu, że nic ci nie jest, ale dzisiaj zostałaś w domu.
Skinęłam głową.
- Dzięki.
Kiedy dotarłyśmy do szpitala, była za kwadrans szesnasta, a moje serce biło poza moją pierś.
- Myślę, że powinnam zrobić test ciążowy...
- Nie, tak jest bezpieczniej. Zaufaj mi. Moja siostra zrobiła trzy testy ciążowe, które pokazały, że jest w ciąży, ale kiedy poszła do lekarza okazało się, że nie jest.
- Naprawdę?
Przytaknęła.
- Lepiej zdobyć lekarską opinię. Plus, twoi rodzice się nigdy nie dowiedzą.
Usiadłyśmy na dwóch krzesłach zaraz przy biurze ginekologa.
- Masz rację. Masz rację - mówiłam bardziej do siebie niż do niej.
- Renee Parker do doktor Hagan? - zapytała pielęgniarka, wychodząc z pomieszczenia, które miało niebieskie drzwi.
- Tak, to ja - powiedziałam, a Sophia także wstała.
- Wejdź.
Weszłyśmy do środka, a ja starałam się nie oszaleć, kiedy zobaczyłam na ścianie zdjęcia dzieci.
- Więc pobiorę próbkę twojej krwi i wrócę za piętnaście minut z wynikami - powiedziała mi doktor Hagan i uśmiechnęła się, gdy wkuła mi w żyłę igłę.
- Możemy zaczekać na zewnątrz? - spytała Sophia. Lekarka skinęła głową, dlatego szybko wyszłyśmy z pomieszczenia i ponownie usiadłyśmy na krzesłach, starając się nie hiperwentylować.
- Zdajesz sobie sprawę, że za piętnaście minut moje życie może się zmienić? - zapytałam.
- Nie wiesz tego. A jeśli rzeczywiście jesteś w ciąży, możesz dokonać aborcji.
- Wiem. Ale ja po prostu... nie wiem. Nie jestem pewna, czy mogłabym zabić swoje dziecko...
- Nie zabijesz go. Zawsze możesz mieć kolejne. Jeśli urodziłabyś to dziecko w wieku osiemnastu lat, zabiłabyś swoją przyszłość. A twoi rodzice byliby tacy źli. I nie jestem pewna, jak Niall by się z tym czuł, serio.
- Cóż, jeśli będę miała aborcję, wtedy na pewno mu o tym nie powiem.
- Oszalałaś? On musi wiedzieć.
- Nie, nie musi. Tylko niepotrzebnie oszaleje.
- ZEJDŹ MI Z TEJ PIEPRZONEJ DROGI! - krzyknął ktoś, co brzmiało dziwnie znajomo, jakby to był wkurzony głos Nialla.
- Czy ja go właśnie usłyszałam? - spytałam Sophię, a następnie obie odwróciłyśmy głowy w kierunku głównego wejścia, gdzie mogłam zobaczyć biegnącego Nialla, z idącymi za nim Zaynem, Katherine, Louisem, Liamem i Seanem. Wszyscy ciężko oddychali i mieli wykończone, zaczerwienione oczy.
- Co się stało? - krzyknęła Sophia, wstając i ruszając szybko do nich.
- Perrie i Kylie miały wypadek. Katherine przed chwilą dostała wiadomość - powiedział Niall, przebiegając ręką przez włosy.
- Co? Co? - powiedziałam, nie będąc w stanie przetworzyć tej informacji.
- Co? - powtórzyła Sophia, podchodząc do Liama.
- Perrie prowadziła i... i ona pisała wiadomość lub coś i nie zauważyła ciężarówki... były jedynie kawałek od Manchesteru, a ona nie była ostrożna... Zawsze mówiłam jej... jeśli ona umrze, przysięgam! - powiedziała mi Katherine, a ja przytuliłam ją, aby powstrzymać jej płacz.
- Gdzie one teraz są? - spytałam, przecierając oczy i starając się nie mówić drżącym głosem.
- Właśnie zabrali je na sale operacyjne na natychmiastowe operacje - powiedział Zayn, wracając z rozmowy z recepcjonistką.
Pięć minut później poczekalnia wypełniona była całą naszą grupą oraz paczką Kylie. Atmosfera była naprawdę smutna, tak że prawie nikt nie zauważył, gdy doktor, który operował Perrie wyszedł z innego korytarza.
- No i? - zapytał Zayn, wstając ze swojego siedzenia, gdzie przed sekundą pocieszał Kath.
- Przykro mi - powiedział, a Katherine jako pierwsza wybuchła płaczem.
Moje serce biło tak szybko, że nawet nie zauważyłam, gdy doktor Hagan zbliżała się do mnie. Wskazała, żebym podeszła bliżej, dzięki czemu nikt by nas nie usłyszał.
- Renee Parker? - spytała.
Skinęłam głową.
- Gratuluję! Jesteś w pierwszym miesiącu ciąży - powiedziała mi z uśmiechem. Moje serce zatrzymało się, a ja nie mogłam usłyszeć nic poza stłumionymi głosami i płaczem.
Odwróciłam głowę, żeby zobaczyć czy ktokolwiek ją słyszał i na moment ulżyło mi, ponieważ zobaczyłam, że nikt nie zwracał na mnie uwagi, ale wtedy nawiązałam z Niallem kontakt wzrokowy. Stał pięć metrów od nas, gapiąc się dokładnie na mnie i doktor Hagan.
I wtedy, nagle zaczęłam płakać, ponieważ ten dzień nie mógłby być gorszy.



-------------------------------------
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą przetłumaczeniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :)
#BIASpl

161 komentarzy:

  1. japierdoleeeeeee ja juz chce nastepny :O

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieję się. Szkoda że Perrie nie żyje. A co do Rey to ciekawe czy Niall słyszał? Czekam na następne rozdziały. Pozdrawiam i dziękuję za to że poświęcasz czas na tłumaczenie tego opowiadania <3

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham to bardzo bardzo, tak się cieszę, że to tłumaczysz

    http://im-mer.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście ktoś musiał zaspojlerować na #biaspl
    Ale co zrobisz jak nic nie zrobisz. Można gadać, a ludzie i tak swoje robią.. Nawet nie myślą o tym, że jak napiszą "spoiler" nie oznacza, że to się nie rzuci w oczy i niechcący ale sur przeczyta...
    A co do rozdziału to fajnie, że tak szybko przetłumaczyłaś i poświeciłaś swój wolny czas. Więc dziękuję!
    Mega dużo się w tym rozdziale wydarzyło, ale serio sądziłam, że Rey nie będzie w ciąży tylko nie dostała okresu przez zaburzenia odżywiania. Jestem ciekawa co teraz zrobi i jak zareaguje Niall.
    Szkoda, że Perrie zmarła. Smutno trochę ;(
    Czy tylko mi ostatnio brakuje Jake'a? dawno go nie było. Cudowny rozdział i teraz nie będę mogła doczekać się następnego.
    I jeszcze raz dziękuję za tak szybkie przetłumaczenie! ❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nie byłam zaskoczona zakończeniem bo ktoś zaspojlerował na twitterze -.- W każdym razie i tak wielkie wow! Jestem tak bardzo ciekawa co teraz zrobi Niall :( Dziękuję kochana, że tak szybko dla nas tłumaczysz. Jesteś jedyna, która dodaje przetłumaczony rozdział dzień lub dwa po dodaniu oryginału! Uwielbiam Cię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh My God!
    Czemu rozdział się kończy w takim momencie???
    Ja chcę już następny!
    Kocham cię za tłumaczenie i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :*
    Ciekawość mnie zżera Aaaaaaaa!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Ci za tłumaczenie! Co do rozdziału, to nie jestem pewna czy Perrie umarla, w końcu była z nią Kylie, a lekarz nie powiedział, że obie zgineły, ani która to była. No i jak Rey może być w ciąży skoro Niall w niej nie doszedł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. normalnie. polecam przejść się na lekcję biologii albo wdż. buziaki - A

      Usuń
    2. To się właśnie nazywa stosunek przerywany, który praktykują pary bardzo często, myśląc właśnie jak ty ''nie zajdę bo we mnie nie doszedł''. A potem się dziwić że dzieci rodzą dzieci.

      Usuń
    3. to prawie jak tzw katolicka ruletka! Kalendarzyk, po bożemu i lecieć wychowywać piątkę dzieci!
      Niall taki ruchacz a o gumce zapomnial hehehe

      Usuń
  9. Szalony rozdział !
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. o kurwa
    pozdrawiam laski z grupy directioner?yes,forever.

    OdpowiedzUsuń
  11. Coooo..??! Ja pierdole :o Ale, że.. jak?? Nie wiem co pisać, tyle emocji :3 Kocham <3333333 <3333 <333 <33333 <333333 Rozdział jest wspaniały :D Ona w ciąży?? Niall słyszał??? Dziewczyny miały wypadek i.. em.. nie żyją?????!!!!! O mój boże! :o Błagam szybko next :* Uwielbiam <3333

    OdpowiedzUsuń
  12. O BOŻE CO?! GFIEDFHSAUEW O.O

    OdpowiedzUsuń
  13. JA PIERDZIELE! KOCHAM TO FF! *_*
    WIELKIE DZIĘKI ZA PRZETŁUMACZENIE! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Potrzebuje nowego rozdziału! ;_;

    OdpowiedzUsuń
  15. O kurwa tego się nie spodziewałam 😲 no jak mógł się skończyć w takim momencie 😯potrzebuje nowego rozdziału i to jak najszybciej 😢 a tak poza tym to zajebisty rozdział 😆 oby następny był jak najszybciej 😘😚😙💜❤💙💖💞💝💘💗

    OdpowiedzUsuń
  16. o cholera! Nigdy bym sie nie spodziewała, że tak to wszystko się potoczy! :o ale jak? dlaczego? Nie rozumiem? Nie możliwe! Uwielbiam ff Ronnie no i oczywiście tlumaczenia - są najlepsze!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  17. O kuwa :O W ciąży... No to nieźle... Mam nadzieję, że Perrie mimo wszystko zyje..To wszystko musi się wyjaśnić..:o Maatko. O.o Super. Dzieki, że nam to tłumaczysz, kochana :3 Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. "umarłaś?" - "tak. ale przeżyłam"

    nie sądzę, aby mi się to udało z kolejnym rozdziałem :))))

    OdpowiedzUsuń
  19. O kurwa! Jaka ciąża ?! Nie mogę w to uwierzyć

    OdpowiedzUsuń
  20. jprddd <333 aaaaa tak długo czekałam na ten rozdział i ty kończysz go w tamim momencie ?! omfg ... nienawidzę cię za to ! ale z drugiej strony cie kocham bo to tłumaczysz! aaaaanunsuidnesdiurfebnrub *.*


    CZEKAM NA KOLEJNY ! <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Naprawdę nie mogę w to uwierzyć... chce już kolejny rozdział !!!

    OdpowiedzUsuń
  22. WOW WOW i jeszcze raz WOW! Rozdział jest cudowny i nie mogę się po nim pozbierać haha chce już następny jak jeszcze nigdy!

    OdpowiedzUsuń
  23. ŻE CO KUŻWA?W TAKIM MOMENCIE SKOŃCZYĆ?

    OdpowiedzUsuń
  24. CZEKAM NA NASTEONT OMG

    OdpowiedzUsuń
  25. Co ? Ale jak ? Perrie nie żyje Rey jest w ciąży a Niall to wszystko słyszał. Tyle wydarzeń.Nie mogę się doczekać następnego .

    OdpowiedzUsuń
  26. Dobrze że to nie Prawda. Bo Niall nie doszedł w rey więc ona nie jest w ciąży. To chyba się komuś śni

    OdpowiedzUsuń
  27. Więc tak... Rey jest w ciąży z czego się cieszę i mam cichą nadzieję, że ona nie usunie ani nie odda dziecka, o co chyba zacznę błagać Ronnie. Ale jest mi bardzo smutno bo Perrie i Kylie odeszły :( I ten rozdział to jeden wielki kłębek emocjonalny. Chciałam również bardzo ci podziękować za tłumaczenie :* Bo mimo, że zawsze czytam po angielski to i tam zawsze drugi raz czytam tłumaczenie bo lubię czytać twoje, jest naprawdę ekstrac Dziękuję <3 Miłego wieczoru

    OdpowiedzUsuń
  28. Tyle akcji w jednym rozdziale i jedno wielkie ŻE CO?! Nie mogę się doczekać nexta. <>

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślicie że to usłyszał? :o świetny rozdział! :)) i doskonałe tłumaczenie :D szkoda tylko że skończył się w takim momencie :/ czekam na next:^

    OdpowiedzUsuń
  30. O ja pierdole :o nie nigdy bym nie powiedziala ze to ciaza :o bozeee chce nastepny

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie wierze w to ! Dlaczego ?!! Już się obawiam reakcji Nialla ...
    Rozdział jak zwykle wspaniale prsetłumaczony ♥ Dziękuje za twój wysiłek ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. Że co kurwa??? Za dużo... po prostu za dużo się dzieje... wow w tym rozdziale były fajne momenty a później się wszystko zepsuło...
    Dziękuję za tłumaczenie i czekam na następny rozdział ❤

    OdpowiedzUsuń
  33. JEZU SWIETY CO TU SIE WYRABIA JA W TO PO PROSTU NIE WIERZE JEZU CO SKJFHKJSFH
    boze dziekuje ze tlumaczysz x

    OdpowiedzUsuń
  34. O ja pierdole. ��

    OdpowiedzUsuń
  35. OMG ale się dzieje, już nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału ❤
    Dziękuję za tłumaczenie ❤

    OdpowiedzUsuń
  36. OMG!!!!!!!! Prosze niech Niall tak bardzo sie nie wkurzy proszę!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Super, dzięki że tłumaczysz <3

    OdpowiedzUsuń
  38. O BOZEEEE :O CHCE JUZ KOLEJNY <3 DZIEKUJE ZA TŁUAMCZENIE

    OdpowiedzUsuń
  39. OMG!!! Jaka ciaza?! Jak to Perrie nie zyje?!

    OdpowiedzUsuń
  40. O boze jsbsosjsos! Ja chce juz nastepny rozdzial, o jezu, ile sie dzieje! Koncowka pobija wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  41. Omg umieram, i dziekuje za tlumaczenie 😊👑

    OdpowiedzUsuń
  42. umarlam. /// ale kocham za tlumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  43. Jezuu jakim cudem?? Prosz dajcie kolejny rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
  44. W CIĄŻY!? A miałam nadzieję,że to nieprawda.... co teraz? ; (

    OdpowiedzUsuń
  45. OMG chcę przeczytać następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  46. Depresje juz mam przez toXDD

    OdpowiedzUsuń
  47. Omg omg omg omgomgomgomgomgomg xox

    OdpowiedzUsuń
  48. OMG OMG OMG OMG JEJKU CIEKAWE JAK ZAREAGUJE NIALL
    SWIETNY ROZDZIAL, CZEKAM NA NOWY I DZIEKUJE ZA TLUMACZENIE XX

    OdpowiedzUsuń
  49. Dziekuje ze przetłumaczyłaś rozdział i ze wiernie tłumaczysz (jestem jedna z osób, które najpierw czytają oryginał a pozniej tlumaczenie :) ). Jest mi tak przykro z powodu perrie i jeszcze rey w ciąży Jezu, to za wiele

    OdpowiedzUsuń
  50. Znalazłam błąd "- Posłuchaj mnie synu.
    Uniosłam brwi, gdy odłożyłem papierosa" - powinno być "uniosłEM".

    Lubię te tłumaczenie, ale nienawidzę jak kończy się w takich momentach.

    OdpowiedzUsuń
  51. Kurwa o.o co tu się dzieje *-*
    Błagam szybko next

    OdpowiedzUsuń
  52. Kurczę tak myslalam ze ona bd w ciazy! Rey musi powiedzieć o tym Niallowi a nie myśleć o aborcji. Ale smutno mi z powodu Perrie:( czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  53. Jak ja chcę, aby to była prawda!�������� Jeśli chodzi o Perrie, to strasznie mi przykro, że coś jej jest... teoretycznie doktor nie powiedział, że umarła.. ale jeśli żyje to musi coś jej być...
    Jednak BARDZO Ci dziękuję za tak szybkie przetłumaczenie ������ Pozdro i czekam na next! ;****

    OdpowiedzUsuń
  54. wszystko się ewidentnie spierdoliło, więc czekam na następny rozdział i jesteś kochana, że dalej tłumaczysz to opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Dzisiaj byłam tak podekscytowana w szkole, że jest nowy rozdział, a teraz mam jeszcze na następny. Dzięki za tłumaczenie; )

    OdpowiedzUsuń
  56. OMG !!!! To było boskie !!! JA CHCE NASTĘPNY !!!

    OdpowiedzUsuń
  57. Cały rozdział sie jarałam, że jest Rey i Nall i wgl, a przez ostatni fragment wbiło mnie w siedzenie. Nie mogę się pozbierać. łoł

    OdpowiedzUsuń
  58. O Boże, o Boże. To opowiadanie jest najlepsze na świecie. Niall jest tu taki cudowny. Jeju, ciekawe jak zareaguje na wieść, że zostanie tatusiem. Jestem pewna, że usłyszał co lekarka mówiła. Czekam z wielką niecieroliwością na następne tłumaczenie:)
    http://wait-for-you-1dff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  59. Jesteś cudowna, że to tłumaczysz ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  60. Że co? To są jakieś żarty? NIEEE!!!! Proszę nie chce zebyvto była prawda ze one umarły nie błagam ja się załamie ; ( I jeszcze to ze Rey jest w ciąży nie może być to prawda to wszystko zniszczy. Fajnie jak będzie ale jeszcze nie teraz. No czemu ten rozdział się tak skończył? No czemu bedę przez to załamana i ciągle płacze. No kurwa czemu? ; ( ; (�������� Asia

    OdpowiedzUsuń
  61. OMG :o tylko nie ciąża !

    Dziękujemy za tłumaczenie!

    OdpowiedzUsuń
  62. no nie mogę... pragnę następnego rozdziału!! xDD
    dziękuję, że nam to przetłumaczyłaś ;* jesteś kochana! <3!

    OdpowiedzUsuń
  63. OMG :c
    świetny rozdział, dziękuję że to tłumaczysz. xx

    OdpowiedzUsuń
  64. Nowa!
    Świetny i czekam na nn! :)

    OdpowiedzUsuń
  65. Ja pierdzieleeee!!! Ona jest w ciąży???!! Jestem ciekawa jak zareaguje Niall i co Rey postanowi zrobic :D nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D świetnie tłumaczysz :D <3

    OdpowiedzUsuń
  66. Ale się porobiło! :o czekamy na następny i dziękujemy! :*

    OdpowiedzUsuń
  67. O KURWA O KURWA O KURWA O KURWA O KURWA O KURWA
    WYPADEK
    DZIECKO
    NIALL W SZPITALU PSYCHIATRYCZNYM
    KŁÓTNIE RODZICÓW NIALLA
    NIE NIE NIE NIE NIE
    TO NIE MOŻE TAK BYĆ
    NIE NIE NIE NIE
    BIEDNA REY
    JEJ ŻYCIE TO KATASTROFA
    BOJĘ SIĘ, CO ZROBI TERAZ NIALL
    ALBO REY
    KURWA
    CZEKAM NA NEXT
    DZIĘKUJĘ, ŻE TŁUMACZYSZ, UWIELBIAM CIĘ!!

    OdpowiedzUsuń
  68. Kocham i nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  69. Ja nie czytam spojlerów . Wole czekać na twoje tłumaczenie 😍

    OdpowiedzUsuń
  70. Niewiem ci powiedziec czekam na nastepny rozdzial dodaj jak najszybbciej

    OdpowiedzUsuń
  71. Jejkuuuu, uwielbiam Ciebie i to tlumaczenie ♥♥♥♡

    OdpowiedzUsuń
  72. Umrę czekając na kolejny ��

    OdpowiedzUsuń
  73. O mój Boże.... Chyba umarłam, tak nie można no kurde. Umrę czekając na następny

    OdpowiedzUsuń
  74. Ło de fak?! To poronione ! :D
    Mam nadzieje, że szybko dodasz kolejny ! :)

    OdpowiedzUsuń
  75. Co? Nie wierze chce kolejny prosze prosze

    OdpowiedzUsuń
  76. Ja jebie �������������� �� jak

    OdpowiedzUsuń
  77. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  78. co?? ona jest w ciąży to nie może być prawda

    OdpowiedzUsuń
  79. OMG chodz łudziłam się ze nie będzie w ciąży eh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawie co teraz ona zrobi z tą ciążą i jak zareaguje Niall xx

      Usuń
  80. Jejku jaki cudny rodział *-* Kocham to opowiadanie! Jestem mega ciekawa na reakcje wszystkich o tej ciąży, ale chyba najbardziej jak zareaguje Niall ;3 Jahsgdag juz nie moge sie doczekac nastepnego rozdzialu *-*

    OdpowiedzUsuń
  81. Ale się dzieje woow czekam na następny . Dzieki ze tłumaczysz

    OdpowiedzUsuń
  82. Jej kocham kocham kocham❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  83. Perrie pisała wiadomość do Rey. Chyba nigdy tak bardzo nie chciałam następnego rozdziału. Boże

    OdpowiedzUsuń
  84. Oooooo ja pierdziu!!! Zajebisty! Z niecierpliwością czekam na następny! Jesteś cudowna!!!

    OdpowiedzUsuń
  85. Ona nie może być w ciąży. omg, potrzebuję następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  86. Jeny dlaczego ciąża i Coo smierć serio najgorszy dzień :(( dziękuje ze tłumaczysz ❤️Chce już kolejny tak bardzo

    OdpowiedzUsuń
  87. Błagam Cię dodaj już następny rozdział :( :( *.*

    OdpowiedzUsuń
  88. ....... Japierdole co tu sie dzieje !!? Nie wieze Rey w ciazy ;o aa Pezz nie zyje :'(
    No ludzieeee chcesz zebym padła ???
    CHCE DALEJ BŁAGAM !!!!!!! ❤ kiedy bedziee

    OdpowiedzUsuń
  89. O MATKO BOSKA GORZEJ BYĆ NIE MOGŁO !
    P.S. LUBIŁAM PEZZ :'c

    OdpowiedzUsuń
  90. o matko !!! nie mogę się doczekać kolejnego !!! emocje !!! pozdrawiam :)xx

    OdpowiedzUsuń
  91. Dzięki za tłumaczenie <3 Nie mogę się doczekać następnego :))

    OdpowiedzUsuń
  92. Świetny rozdział! Dużo sprzecznych emocji, dużo się dzieje :)
    Dzięki za tłumaczenie!

    OdpowiedzUsuń
  93. Jeju *-* Jak ja kocham to ff <3 !!! Najlepsze na świecie! Jprdl ile w tym rozdziale się dzieje :D I jeszcze takie Aaww bo będą małe Horanki *0* To takke słodki i wgl :3 Ale szkoda że Perrie umarła :'(
    Kocham Kocham Kocham Kocham Kocham CIEBIE że to tłumaczusz bo inaczej chyba bym się zabiła xD i to jeszcze tak szybko *0* Ten rozdział jest taki mega <3

    OdpowiedzUsuń
  94. jejuuuu <3 nie mogę doczekać sie następnego rozdziału to jest superrr ale tak dziwnie - Rey w ciąży !!

    OdpowiedzUsuń
  95. Jejuuu! Jestem taka ciekawa reakcji Nialla! Mam nadzieję, że nie zostawi Rey!! I czemu Perrie już nie ma?! Może to jakiś żart?... czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  96. COOOOOOO NIE WIERZĘ

    OdpowiedzUsuń
  97. Biedna Rey będzie teraz obwiniać się do końca życia :((nie chciałabym być teraz na jej miejscu. Jeszcze do tego tak ciąża... Mam nadzieję, że jej nie usunie, ale znając ją...

    OdpowiedzUsuń
  98. http://w.tt/1S3H24A

    OdpowiedzUsuń
  99. Mam pytanie..czy to ff jest już napisane, czy autorka jest e trakcie pisania go?? Bardzo prosze o odpowiedz

    OdpowiedzUsuń
  100. Co teras zrobi biedna Rey ?? Ona musi powiedzieć Niallerowi. Jestem pewna że on się nią zaopiekuje i wszystko skończy sie dobrze ;) Niall może troche sie załamia alboo pokrzyczy ale NAPEWNO się nią zajmie. OBY REY NIE USUNEŁA DZIECKA I POWIEDZIAŁA O WSZYSTKIM NIALLOWI :(

    OdpowiedzUsuń
  101. Kiedy następny rozdział .?? 😍😍

    OdpowiedzUsuń
  102. O BOŻE nie spodziewałam się takiego zakończenia,byłam przekonana,że Rey nie będzie w ciąży..i jeszcze tan wypadek
    jestem.ciekawa jak zareaguje Niall WSZYSTKO SIĘ PIEPRZY����

    OdpowiedzUsuń
  103. Nie rób?mi tego ile jeszcze do nowego rozdzialu proszeeeeeeed

    OdpowiedzUsuń
  104. Co?? CO?! Nie to nie dzieje się naprawde..
    I'm done
    dziękuje ślicznie za tłumaczenie i wgl twój poświęcony na to czas ❤ i to tak szybko i to jest po prostu idealne
    Jesteś najlepsza!!❤

    OdpowiedzUsuń
  105. JA PIERDZIELE, RYCZE I NIE MOGE SIE OGARNAC. Ronnie cos ty narobila ;-; :((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((

    OdpowiedzUsuń
  106. Śliczne... Uwielbiam to opowiadanie
    Prosimy next szybko
    Całuski :)

    OdpowiedzUsuń
  107. Kiedy next???!!?!?!?!!!!?! Wstaw go jak najszybciej bo nie mohe sie doczekac
    Haidvisbshdvodbpsdb

    OdpowiedzUsuń
  108. Czytam to kurwa w piątek 13 i mogę powiedzieć że u Rey jest tak chujowy dzień jak mój

    OdpowiedzUsuń
  109. AAAAAA❤! Kiedy next?❤

    OdpowiedzUsuń
  110. Oczywiście, że poświęcamy twoją pracę :] <3
    Czekam na next, ubóstwiam ♥

    http://nobody-knows-fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  111. o ja pitole :l co to będzie! xdd najlepszy <33 kiedy nowy :c

    OdpowiedzUsuń
  112. KOcham <3 Kiedy pojawi się kolejny rozdział?? :3

    OdpowiedzUsuń
  113. o mój boże!
    świetny!
    nie mogę się doczekać następnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  114. rozdział zarąbisty jak zwykle, moja mina przy czytaniu tego była bezcenna haha
    http://baby-look-what-youve-done-to-me.blogspot.com/ zapraszam serdecznie, dopiero zaczynam :)

    OdpowiedzUsuń
  115. O jaa!! Ale się zadziało! Oh, dzięki wielkie za tłumaczenie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  116. Ja pierdole ona nie może usunąć tego dziecka! Ronnie nie może nam tego zrobić no ja pierdole!
    Jeju
    Chce juz następny aww

    OdpowiedzUsuń
  117. ZAPOWIETRZAM SIE OK??????????

    OdpowiedzUsuń
  118. ja sie pytam kiedy bd kolejny *-* <3

    OdpowiedzUsuń
  119. kiedy kolejny...

    OdpowiedzUsuń
  120. Proszę cię ... to nie może się skończyć... nie w tym momencie . .... proszę ;-; <3

    OdpowiedzUsuń
  121. TO NIE MOŻE ZAKOŃCZYĆ SIĘ W TYM MOMENCIE.!!!!!
    BŁAGAAAM NEXT

    OdpowiedzUsuń
  122. Kurdee, dzięki ci za tłumaczenie. Od kilku dni czytam tylko fanfiction. Jestem w nich totalnie zakochana i czekam na więcej :D ale najpierw MUSZE się dowiedzieć jak dalej potoczą się losy tej dwójki

    OdpowiedzUsuń
  123. http://try-to-destroy-us.blogspot.com
    Zapraszam na moje ff o Niall'u Horanie :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje do dalszego tłumaczenia. Pamiętaj o tym, kochanie :)